Dzisiaj pierwszy dzień kalendarzowej zimy. Śniegu jeszcze w mojej okolicy nie było, ale zamieszczam kilka zdjęć dowodzących, że mróz był.



Dzisiaj pierwszy dzień kalendarzowej zimy. Śniegu jeszcze w mojej okolicy nie było, ale zamieszczam kilka zdjęć dowodzących, że mróz był.



Na początku maja natknąłem się na dwa ciekawe znaleziska. Pierwsze to wdzianko jakowegoś pająka.

Natomiast to to, to nie mam pojęcia czyje to i po co to…

Na początku wiosny w tym miejscu spotykałem najwięcej leni marcowych. Być może to ich jaja..

Spotkałem na skraju lasu drzewo, które miało na sobie kilka niespodzianek. U dołu pnia dziwne narośle…

…powyżej brak kory i szpikulce jak na róży…

…a pod odpadającą korą mali mieszkańcy.

Już ponad miesiąc temu trafiłem na malutkie galasy galasówki dębianki (Cynips quercusfolii). Na tym samym drzewie, co poprzedniego sezonu.


A co owady też lubią zaszaleć. Od czasu do czasu zamykają się w kuli do zorbingu i dawaj, lecą w dół obijając się o kolejne listki. Wygrywa ten, który z kuli wypadnie najpóźniej.

Kiedy dobrze przyjrzeć się liściom, można na nich dostrzec różne ciekawostki. Na jednym z listków znalazłem hełm, który zgubił najprawdopodobniej jakowyś pająk.

Z kolei na innym dostrzegłem coś, co przypominało mi odwłok jakiegoś chrząszcza. Domyślam się, że ktoś mu ściągnął skalp, tylko nie z tej części ciała, z której to robili Indianie…


Jeszcze niedawno przynajmniej nocą były przymrozki, teraz całą dobę jest cieplutko jak wiosną.

Ale nie miejmy złudzeń, zima wcześniej czy później przyjdzie. Oby później niż wcześniej i na krótko…

Ostatnio sprawdziłem, co z moimi znajomymi galasami. Galas galasówki dębianki (Cynips quercusfolii) zaczął czerwienieć i znalazłem go na opadniętym już liściu.

Galas galasówka Szypszyńca różanego (Rhodites rosarum) zrobił się brudno brązowy.

Kiedy ma się tyle nóg, zazwyczaj pojawia się problem, żeby każda z nich mogła na czymś spocząć…
