Na liściach wiązu zauważyłem dziwne narośla. Pomyślałem, że to muszą być jakoweś galasy.

Odważyłem się i rozłupałem jednego, a tam taka sytuacja.

Z tego co wyczytałem w necie może to być bawełnica jakaś. Czyli taki rodzaj mszycy.

Na liściach wiązu zauważyłem dziwne narośla. Pomyślałem, że to muszą być jakoweś galasy.

Odważyłem się i rozłupałem jednego, a tam taka sytuacja.

Z tego co wyczytałem w necie może to być bawełnica jakaś. Czyli taki rodzaj mszycy.

Ułożone równiutko i z precyzją. Jakaś wyjątkowo pedantyczna mama musiała je tak poukładać.


Na niedzielę mam taki obrazek. Kilka wodnych baniek zawieszonych na pajęczynie.

Myślałem, że to jakiś kawałek rośliny, a po dokładniejszych oględzinach okazało się, że to jakowaś larwa jest…

Znachodziłem już najprzeróżniejsze owadzie jaja. Tym razem znalazłem jedno, a naprawdę duże 😉
Najprawdopodobniej jednak to nie jajo, bo jaki owad byłby w stanie złożyć jajo wielkości około osiem milimetrów… Larwa jakaś, albo inna gąsienica musiała się w czymś takim schować.


Na wrzosach zauważyłem dziwny obiekt. Najpierw myślałem, że to zwinięty liść, ale po dokładniejszych oględzinach okazało się, że to czyjeś miłe mieszkanko. Zapewne jakiegoś pająka. Ciekawe, czy jest świeżo wybudowane, czy to ubiegłoroczna budowla.

Wśród liści irysa natrafiłem na skupisko malutkich zielonych jajeczek. Czyżby należały do jednorka kosaćcowego (Mononychus punctumalbum)…


Lubię różne osobliwości spotykane przy okazji szukania owadów. Dziś kilka kolejnych.



Gęsta mgła plus troszkę mrozu i lekki wiaterek sprawiły, że owoce dzikiej róży nabrały zupełnie nowego, apetycznego wyglądu.



Dzisiaj pierwszy dzień kalendarzowej zimy. Śniegu jeszcze w mojej okolicy nie było, ale zamieszczam kilka zdjęć dowodzących, że mróz był.


