Łopatowanie

Można nie lubić śniegu, ale zaraz po opadach, kiedy widoki okraszone są dodatkowo porannym światłem można się zakochać w tych białych krajobrazach.

Wracając do domu z porannego fotografowania zrobiłem to zdjęcie we własnym ogrodzie. Zagrało wszystko – słońce, zaspy i odpowiednia ogniskowa. Potem po zachwytach pozostało już tylko zabrać się za łopatowanie 😀

Pierwszy

Nie jest łatwo brnąć w trzydziestocentymetrowym śniegu, ale daje to wielką satysfakcję i radość. Świadomośc, że moje ślady są tu pierwsze od kilku dni. Oczywiście poza ladami dzikich zwierząt.

Zaraz po obfitych opadach śniegu, kiedy w końcu pojawiło się odrobinę słońca, a drogowcy ogarnęli również boczne drogi, wybrałem się przecierać zasypane szlaki w jednym z okolicznych lasów.

Rude barwy

Porzućmy na chwilę śnieżne fotki i sięgnijmy pamięcią do grudnia ubiegłego roku. Zdjęcia pochodzą też mniej więcej z początku miesiąca, a pogoda była zupełnie inna. Dziesięć stopni na plusie, sucho, bezwietrznie.

Wybrałem się wtedy z teleobiektywem na spacer po naszych okolicznych pagórkach, a moją szczególną uwagę zwróciły modrzewie w tych swoich rudych barwach.

Kształt pożyteczny

Było tak zimno, że i tak musiałbym dreptać w miejscu, więc przynajmniej wydeptałem coś pożytecznego 🙂

Poniedziałkowy ranek był mroźny, bo dla mnie dziesiąć stopni na minusie w połączeniu z wiatrem, to ekstremalne warunki. Zimy w ostatnich latach mnie rozpieściły i odwykłem od zimna.

Mimo to porzuciłem domowe ciepełko i wylazłem w plener. I fajnie, bo jak to zwykle bywa, po wszystkim nie żałuję tylko cieszę się, że ruszyłem się i przyniosłem kilka fotek.

Wierzby wiekowe

To był długo wyczekiwany przeze mnie wieczór. Wieczór z odrobiną czystego nieba i z kolorami na niebie. Z ładnym światłem, w miarę ciepły i bezwietrzny.

Wierzby ze zdjęcia pokazywałem tu wiele razy. To najdłużej fotografowana przeze mnie miejscówka. Zaglądam tam od 2005 roku, więc już 18 lat. A same wierzby mają pewnie z kilka razy tyle lat.

Znajdują sie one w dolinie i to właśnie późną jesienią i zimą słońce zachodzi tak, że można je uchwycić z kolorami wieczornego nieba.

Śnieg w listopadzie

Kto by się spodziewał mrożnej i śnieżnej końcówki listopada? Pewnie nikt po ostatnich ciepłych zimach. Ale klimat umiarkowany ma to do siebie, że pogoda praktycznie w każdym miesiącu może być skrajnie różna. Od kiedy mierzy się oficjalnie temperaturę, najniższa odnotowana w listopadzie na terenie Polski to -29 °C, a najwyższa… 26 °C!

Poniższe obrazki są z ubiegłej soboty, tuż po konwekcyjnych opadach śniegu. W niespełna dwie godziny napadało kilknanaście centymetrów!

We wspomnieniach

W piątek wieczorem nie było ani grama śniegu, ale kiedy w sobotę rano się obudziłem i zobaczyłem przez okno jak intensywnie pada, już wiedziałem jak spędzę poranek. Oczywiście w lesie. Oblepione świeżym śniegiem drzewa, to jest to, co bardzo lubię zimą.

Początek spaceru to chmury i resztki opadów, ale później…. później na krótkie chwile zaczęło wyglądać słońce i to wtedy było najpiękniej. Bajkowy świat, który starałem się uwiecznić nie tylko na zdjęciach, ale i zapisać w głowie, we wspomnieniach.

Listopad

Listopadowe mgły. Listopadowe rudości. Listopadowa temperatura. Listopadowy poranek. To miesiąć, którego można nienawidzić, ale można i kochać. Wszystko zależy od aury. Plucha, wiatr i deszcz to nie jest pogoda, która da się lubić, ale już umiarkowany chłodek, lekki wiaterek i zamglone krajobrazy w kolorze, jaki tylko może nam zaserwować ten jesienny miesiąc, już tak.

Pozostaje wyczekiwać tych własnie chwil z pogodą nadającą się, by wyjść z domu i powędrować… tak naprawdę gdziekolwiek – do parku, lasu, nad rzekę, czy po prostu w szczere pola. Łyknąć świeżego powietrza i zażyć ruchu.

Rudo

O ile październik kojarzy się z jesienią pełną barw, o tyle w listopadzie dominuje kolor rudy. I w lesie i na polanach. I to jest fajne. Reszta już nie jest tak fajna. Ani wiatr, ani deszcz, ani ziąb.

W miarę możliwości wbijam sie w krótkie okienla pogodowe ze względnie dobrą pogodą i wybywam na spacer, czy na rower. Nie będzie pogoda rządzić moim życiem i dyktować mi warunków! Nie przestanę przez nią nagle robić tego, co tak bardzo lubię 😉