Parheliony i rower

Kiedy na niebie pojawiły się słońca poboczne [parhelion], a ja właśnie jeździłem rowerem, narodził mi się w myśli pomysł na zdjęcie, jakiego jeszcze w swojej kolekcji nie mam.

Akcje, zachodzące słońce, a obok nich na horyzoncie mój wehikuł. Docisnąłem, aby zdążyć dojechać na miejsce. A tam miałem do zrobienia już tylko zdjęcia. Cała reszta już się działa. Akacje na swoim miejscu, rower koło nich zaparkowany, idealne niebo i piękna jego ozdoba — wspomniane parheliony.

Byłem w raju

O święty Franciszku, patronie krajobrazów! Co to był za poranek. Kolory dosłownie zalały okolicę. Zawładnęły wszystkim dookoła. Łącznie z Witkiem, który jak niespełna rozumu biegał we wszystkie strony, aby zdążyć zrobić jak najwięcej zdjęć.

Pobudka o nieludzkiej godzinie – 4:30… Zajeżdżam na miejscówkę, a tam nic się nie dzieje. No ale do wschodu jeszcze sporo czasu. Zawsze jest ta niepewność, czy niebo rozbłyśnie kolorami.

Czekam i czekam! I oto najpierw nieśmiało nad horyzontem, by po kilku chwilach całe niebo zapłonęło. Niepozorne obłoczki zaświeciły oszałamiającym blaskiem. Kolorami zmieniającymi się z minuty na minute. Coraz intensywniej i intensywniej. Jak w raju.

Kamionka, Podmłynie
Kamionka, Podmłynie
Kamionka, Podmłynie

Kolarstwo romantyczne

Słońce wyszło po południu. Termometr pokazywał zdradzieckie 10°C. Wiedziony doświadczeniem ubrałem się jednak solidnie. Na rowerze nigdy nic nie wiadomo. Wolę się przegrzać, niż zmarznąć. Dobrze zrobiłem, bo jadąc w cieniu i już po zachodzie słońca temperatura bardzo spadła.

A ja jechałem niespiesznie, uprawiając ulubiony rodzaj kolarstwa. Niektórzy nazywają to kolarstwem romantycznym. Bez pośpiechu, wolnym spacerowym tempem. Tak, aby mieć czas kontemplować widoki i robić zdjęcia. Natura mi sprzyjała i mogłem podziwiać klimatyczny zachód słońca.

Iwierzyce, Dworskie
Iwierzyce, Dworskie
Iwierzyce, Dworskie

Zdjęcia z drogi

Mniej teraz fotografuję wschodów i zachodów słońca. Wole się wyspać i wypocząć, aby cały dzień poświęcić na jazdę rowerem. Oczywiście, jeśli temperatura jest już w okolicy minimum dziesięciu stopni.

W dzień co prawda kadry nie są aż tak spektakularne, ale w tym momencie jazda sprawia mi większą przyjemność, niż samo fotografowanie. Pewnie w tym roku jak i w poprzednim przeważać będzie, jak ja to nazywam „fotografia rowerowa”, zdjęcia z drogi.

Mała, Madejówka
Strzegocice, Bajorki
Grabiny, Błyszczówka
Strzegocice, Górki

Niby nic niezwykłęgo

Jadę tym rowerem i jadę. Głównie te same widoki. Droga, domy, trakcje energetyczne, pola, las, drzewa. Ale raz na jakiś czas przypadkiem trafiam na taką perełkę krajobrazową. Wyjeżdżam na niepozorną górkę, a tam piękny widok na okolicę.

Miejsce, które zna garstka osób. Ci, którzy jeżdżą tamtędy na codzień. Ale dla nich to nic niezwykłego. Dla mnie tak.

Strzegocice, Strzałka

Lepsze widoki

Niby słonecznie, ale jednak mgliście. Raz po raz pojawiały sie mgławice chmur. Było ciepło, z każdą godziną coraz cieplej. Polne drogi już przeschnięte. Można zbaczać z asfaltu. Fajnie, bo to duże urozmaicenie. Mimo, że trzęsie i droga nierówna, to widoki zdecydowanie lepsze.

Zgłobień, Przymiarki
Zgłobień, Przymiarki
Zgłobień, Granice
Zgłobień, Granice