Zimowy las i pionowe kadry. Odrobina słońca. Czy można chcieć czegoś wiecej? Czy to nie z takich chwil beztroski powinno składać się życie?




Zimowy las i pionowe kadry. Odrobina słońca. Czy można chcieć czegoś wiecej? Czy to nie z takich chwil beztroski powinno składać się życie?




Po raz kolejny wracam do pamiętnego poranka sylwestrowego. Mróz i mgła jak już pisałem zaskoczyły mnie, bo kilka kilometrów wcześniej temparatura była trzy na plusie, a powietrze przejrzyste. Tu nad łąkami unosiła sie jednak mgiełka, a ręce marzły z zimna.
Nic a nic nie myślałem o zimnie mając przed oczyma takie widoki i takie kolory! Cieszyłem się chwilą, ciszą i spokojem. Krókie kilkadziesiąt minut, zapamiętane na zdjęciach.



Ostatnio warunki do fotografowania mi nie sprzyjają. W tygodniu jestem w pracy i nie mam możliwości wybrać się w teren, a z kolei w weekendy, mimo że regularnie spędzam je na spacerach po lesie i okolicy, nie ma odpowiednich warunków, a i zwierzyna nie dopisuje.
Jest to doskonała okazja, aby sięgnąć do archiwum zdjęć i taki mam plan na najbliższy tydzień. Będę cierpliwie czekał na dłuższy dzień i lepsze warunki 😉
Dziś zdjęcie z sylwestrowego poranka. Mróz i niespodziewana mgła stworzyły wtedy cudowny kimat nad strumykiem i podmokłych łąkach.

Dziś zdjęcie sprzed opadów śniegu, a dokładnie szósty stycznia. Wydawało się, że niebo było szczelnie przykryte chmurami, a jadnak światło było wyjątkowe. Postanowiłem po raz sam nie pamiętam który skierować aparat na charakterystyczny punkt w mojej okolicy. W takich okolicznościach jeszcze go nie mam w kolekcji.

Lubię spędzać czas w ruchu. Jeśli chwilowo nie rower, to spacery. Po ośmiu godzinach spędzanych codziennie na dupie w pracy muszę rozprostować kości. Lubię chodzić i fotografować przy okazji. Coraz niechętniej siedam później do nich do komputera.
Motywuje mnie jeszcze to prowadzenie bloga, a robię to już ponad trzynaście lat. Mam nadzieję, że choć trochę motywuję Was do ruchu na świezym powietrzu oraz baczniejszego zwracania uwagi na piękno natury.



Padający śnieg. Może i nie przepadam za śniegiem i mrozem, ale kiedy pada świeży bielutki śnieg, w te pędy gonię do lasu na spacer. Ten klimat jest nie do podrobienia. Skrzypiący śnieg i płatki śniegu na policzkach. Mogę tak łazić godzinami. Las jest cały mój. Bo w taką pogodę nie spotykam w nich żywego ducha.




Kto lubi śnieg i mróz może się w końcu nim nacieszyć. Napadało go całkiem sporo i pewnie utrzyma się na dłużej. Ja osobiście aż takich mrózów nie lubię i wolę dodatnią temperaturę. Nawet zimą.
Fakt, że miło jest pospacerować po zmrożonym, trzeszczącym pod butami sniegu, ale jeszcze fajniej jest wyjść na rower 😉



Pogoda potrafi się zmieniać bardzo szybko. Piersze zdjęcie, mogłoby sie wydawać, że zostało zrobione wiosną, ale nie. Zrobiłem je w sobotę rano, a kolejne w niedzielę rano. Krajobrazy nam sie zabieliły i zapowiada się, że snieg zostanie z nami na dłużej.


Miłe było te kilka dni z nieśmiałymi przebłyskami słońca. Było też sporo wolnych dni, które można było wykorzystać na włóczęgę po okolicy. Końcówka roku była u mnie bardzo aktywna. Żal trochę, że idzie zmiana w pogodzie…



Uwielbiam tę godzinę na fotografowanie. Jest jeszcze prawie zupełnie ciemno. Do tego temperatura poniżej zera stopni. Prawie bezchmurne niebo. Do wschodu słońca kilkadziesiąt minut.
Obłędne kolory, które wyłuskuje aparat po kilkunastominutowym naświetlaniu. Klimat nieco wiejący grozą ze względu na tę mgłę, z której nigdy nie wiadomo co zaraz się wyłoni. Do tego prawie idealna cisza, bo tylko od czasu do czasu było słychać pokrzykujące w oddali ptaki.


