Kolejna porcja kropelkowych zabaw 😉



Kolejna porcja kropelkowych zabaw 😉



Dużo wolnego czasu, nuda, woda i odrobiną mleka 😉




Zawsze chciałam mieć długie nogi, ale to co mi wyrosło, przerosło moje najśmielsze oczekiwania ! 😉

Zapuszczam tą brodę i zapuszczam, odkąd pamiętam, a urosnąć mi nie może. Same jakieś takie pojedyncze włoski, co drugi wystąp

A tak przynajmniej wynika z nazwy, chociaż nie mam pojęcia skąd się to wzięło. Ten miał się całkiem dobrze. Mowa o Strzępotku ruczajniku (Coenonympha pamphilus)….

…który spojrzał mi głęboko w oczy, a ja nie wiedziałem która z plamek na jego oku to źrenica 😦


A może lepiej Afroamerykanin. Afroamerykanin wśród chrząszczy 😉

Pewnie to nie jest biedronka, tylko jakowyś inny chrząszcz, ale znając Harmonie, niewykluczone, że to jej nowe wcielenie 😉

A tak naprawdę to jakowyś stonkowaty chrząszcz (Chrysomelidae), wielce prawdopodobne, że to Chrysolina polita…

Ta smętka wyglądała, jakby była za przeproszeniem naćpana. Po oczach wnoszę 😉

O pojedynku na który trafiłem pewnego czerwcowego dnia pisałem już wcześniej. Ale jeszcze kilka fotek zostało:


Czy słyszeliście podobne, rzeczy, żeby dodawać fiołki do jedzenia?!? 😉 Też nie słyszałem do dziś. Ale i owszem, można, i podobno to nawet smakuje. A przeczytałem o tym tu.

