– Ten liść jest mój i nic tego nie zmieni – wszystkimi swoimi sześcioma odnóżami mocno obejmował końcówkę liścia. Jakby bał się, że chcę mu go zabrać.

– Ten liść jest mój i nic tego nie zmieni – wszystkimi swoimi sześcioma odnóżami mocno obejmował końcówkę liścia. Jakby bał się, że chcę mu go zabrać.

Siedziała nieruchomo ze spuszczoną głową. Może od nadmiaru trosk… ale jakie zmartwienia może mieć taka mała biedronka…

– Zazwyczaj w niedzielę to ja jadam tradycyjnie, rosół. Ale dziś mam ochotę na coś zielonego – pod koniec maja natknąłem się na biedronkę zajadającą się mszycami. Jedną mszycę jadła, a druga czekała grzecznie na swoją kolej.


Kosarze nie przepadają za pozowaniem do zdjęć. Wręcz reagują czasami bardzo nerwowo. Z tym egzemplarzem nie było inaczej. Pozwolił zrobić sobie tylko jedną fotkę i zaraz zaszył się w gąszczu.

Ops, przeszkodziłem chyba w posiłku. Zrobiłem tylko fotkę i się zmyłem.

Będąc w Zawoi w okolicy Babiej Góry warto wybrać się do wodospadu na Mosornym Potoku. Dojść można do niego z Zawoi Mosorne niebieskim szlakiem prowadzącym na Halę Śmietanową. Stamtąd jest całkiem blisko, a ja niemądry darłem do niego szlakiem z Zubrzycy Górnej bite cztery godziny i zapamiętam tę trasę na długo, bo odezwał mi się dawny uraz kolana i następnego dnia mogłem tylko leżeć Miałem to szczęście, że przy wodospadzie nie było żywego ducha.


Któregoś dnia wiosny, podczas zachmurzonego dnia, w niewielkim lasku brzozowym trafiłem na całe chmary tych muchówek. Mogłem fotografować do woli, gdyż sprawiały wrażenie mocno sennych.

Nigdy nie odważyłem się jej dotknąć, w tym roku to zrobię.

Jednym z moich fotograficznych marzeń jest udane zdjęcie startującego do lotu owada. Ze dwa razy mi się to udało, ale nigdy zadowalająco….


Spacerując po lecie i szukając motywów do fotografowania, co o tej porze roku jest dosyć trudne, natknąłem się na takie osobliwości.


