Na taką ładnie ubarwioną parkę trafiłem na początku czerwca. Taki żywy zielony kolor na ich grzbietach bardzo mi się spodobał.

Na taką ładnie ubarwioną parkę trafiłem na początku czerwca. Taki żywy zielony kolor na ich grzbietach bardzo mi się spodobał.

Kolejny bzyg, który nie miał swoich pięciu minut w poprzednim sezonie, a zdecydowanie na to zasługuje.



Już pisałem, że marzeniem fotograficznym jest złapać startującego do odlotu owada. Kilka razy mi się to udało, ale z kiepskim skutkiem. Dzisiaj kolej na startującego onomiłka, choć również w nie najlepszym wykonaniu.

– Niech się moda zmienia nawet i trzy razy w roku. Ja tam zawsze będę ubierała się w moją ulubioną pasiastą podomkę….


Dzisiaj jeden z bzygów, których wiele spotkałem ubiegłej wiosny, a jeszcze wszystkich nie pokazałem.

Lord Wader powraca w wersji mini.

Ważkę o takim ubarwieniu spotkałem u mnie w ogródku po raz pierwszy. Wyglądała i zachowywała się jak szefowa pozostałych, niebieskich i zielonych 😉

Zakręcony wąs, owłosione plecy, pojedyncze włoski pod kolanami. Ostatnio podobno w modzie jest być zarośniętym.

Słoń? Nosorożec? Mors? Nie, to tylko malutki chrząszczyk kształtem przypominający te zwierzęta. W rzeczywistości jest malutki i niezwykle przyjazny, ale niestety nieśmiały. Jak tylko zbliża się do niego człowiek, podkurcza nóżki i spada w gęstwinę.
