Ostatnio spotykałem wiele poczwarek biedronek. I zawsze zastanawiałem się po co im te wszystkie wąsy z przodu. No chyba, że to tył jest…



Ostatnio spotykałem wiele poczwarek biedronek. I zawsze zastanawiałem się po co im te wszystkie wąsy z przodu. No chyba, że to tył jest…



Już wracałem z fotograficznego obchodu ogrodu, kiedy coś zwróciło moją uwagę w gęstych liściach liliowca. To pasikonik kończył swoją wylinkę.



Jeden z moich ulubionych krzaczków w ogródku 😉 Teraz już przekwitł, a tak wyglądał prawie dwa tygodnie temu.



Trzy ukąszenia przez komary. Musiałem się poświęcić, aby uchwycić te dwie… hm… nie owijajmy w bawełnę… bzykające się błonkówki.

Jednorek kosaćcowy (Mononychus punctumalbum) gościł u mnie niedawno, ale spotkałem kolejnego, który zechciał zatańczyć przed obiektywem.


-Taki ładny kolor to i dobre chyba musi być… – mruczała pod nosem i wciągała ile się dało. Potem zwijała swoją trąbkę w sprężynkę, po czym wciągała dalej.

– Jak tu na czymś takim odpocząć. Wiatr giba tym na wszystkie strony, ciężko utrzymac równowa:-) gę…
To było moje pierwsze spotkanie z tym jak dla mnie całkiem ładnym chrząszczem. To Ogrodnica niszczylistka (Phyllopertha horticola), a wiem to z Uroki Natury 🙂

Kilka dni temu na starym pniu w ogrodzie znalazłem taką narośl, najprawdopodobniej jakowyś grzyb.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy następnego dnia, po około czternastu godzinach w tym samym miejscu zastałem coś takiego.

Po kolejnych siedmiu godzinach już się nie zmienił jego wygląd, tylko trochę ściemniał.

Po kolejnych dwudziestu czterech godzinach zaczął się już rozkładać.

W wolnych chwilach ćwiczę sobie podciąganie na drążku. Na razie podciągną się góra dwa, trzy razy, ale to dopiero początek.


Kiedy nieodpowiedzialni rolnicy w środku słonecznego dnia stosują tzw. środki ochrony roślin, trzeba ubierać mundur wojskowy, zakładać maskę przeciwgazową na twarz i iść ratować łąkę przed skażeniem ekologicznym.
