Pod koniec kwietnia spotkałem tego pająka. Pewnie przygotowywał miejsce dla swojej przyszłej rodzinki 😉

Pod koniec kwietnia spotkałem tego pająka. Pewnie przygotowywał miejsce dla swojej przyszłej rodzinki 😉

– Jestem taki malutki, że poudaję trochę kleszcza, posiedzę tu na koniuszku a może uda mi się kogoś złapać, kto przetransportowałby mnie na drugi koniec łąki. Skrzydełka trzeba oszczędzać.

Powoli sezon na fotografowanie dobiega końca. Wiosną i latem starałem się pokazywać w miarę aktualne zdjęcia, to znaczy nie starsze niż dwa, trzy tygodnie 😉 Teraz trzeba już sięgnąć do archiwów, których pokazać nie zdążyłem.
Zastęp mszyc spotkałem pod koniec kwietnia. Jak się okazało, było to spotkanie Koła Wiejskich Gospodyń. Omawiały bieżące sprawy wynikające z nadejścia wiosny.

– Mawiają, że to ja niby taki groźny dla innych owadów jestem… Zapewniam Was, że to stereotyp. Moje pokolenie jest już bardzo łagodne.

– Żeby nie iśc do szkoły jestem w stanie zrobić wszystko. Mama kazała mi wziąć kąpiel, spróbuję ukryć się w pianie, może mnie nie zauważy i się uda…

– Takim turkusowym oczom nie oprze się nikt na całej łące. A na dodatek jestem niezwykle wygimnastykowana.

– Ciągle tylko wspinaczka i wspinaczka. Powiedzcie mi, czy wszystkie muchy mają ciągle pod górę?

Wesołe stadko malutkich chrząszczyków tańczyło sobie w kółeczku na malutkim kwiatku.

– Pora na odchudzanie – odgrażała się na początku wiosny spotkana przeze mnie mucha – zaczynam od tyłka później przyjdzie czas na resztę.

Róża dzika (Rosa canina) przekwitła już jakiś czas temu, a dopiero mi się przypomniało, że mam jej zdjęcia.

