Rozbieg skoczni w Willingen, naszemu komentatorowi Włodzimierzowi Szaranowiczowi przypominał obiekt UFO. To ja napiszę, że ten ufoludek przypomina mi małego pluskwiaka.

Rozbieg skoczni w Willingen, naszemu komentatorowi Włodzimierzowi Szaranowiczowi przypominał obiekt UFO. To ja napiszę, że ten ufoludek przypomina mi małego pluskwiaka.

– Jak to dobrze, że są długie weekendy. Można i odpocząć, i zrobić wiele pożytecznych rzeczy. Ja skupiam się na tym pierwszym, na odpoczynku. – rozprawiał wtyk straszyk.

Już z półtorej godziny cierpliwie szukałem owadów do fotografowania. Powiedziałem sobie, a raczej moje kolana powiedziały mnie – koniec klęczenia i kucania. Kiedy tylko podniosłem się na proste nogi, na wysokości oczu na młodych listkach jakowegoś drzewa zauważyłem tego pluskwiaka.


Kopulujące wtyki widywałem już kilkukrotnie, zawsze jednak w mało dostępnym miejscu. Poza tym, kiedy mnie dostrzegały, zwiewały jeszcze głębiej w trawę. Tym razem się udało, choć okoliczności przyrody nie były zbyt urokliwe…

Odorek zieleniak (Palomena prasina), to wdzięczny model. Co prawda ciężko go wypatrzeć wśród zielonych traw, ale kiedy się go już zauważy, zazwyczaj nie ma nic przeciw małej sesji.


Skromność i schludność, pracowitość i wytrwałość, ciągłe dążenie do doskonałości. To cechy tego zielonego pluskwiaka.

Kiedy w lipcu fotografowałem tego pluskwiaka nie miałem pojęcia, że dokładnie pół roku później będzie mi tak samo ciekło z nosa jak jemu 😦

To chyba jakaś inwazja złodziei zboża…

Tego pluskwiaka nakryłem, jak próbował podprowadzić rolnikowi jedno ziarno ze źdźbła. Mocował się z nim dosyć długo zapierając się tylnymi nogami, ale rady nie dał. Wyszło mu to na zdrowie, bo zboże było niedojrzałe.

– Kto powiedział, że pluskwiaki nie mogą się przyjaźnić z chrząszczami? Ja znalazłem sobie biedronkę i jak tylko się wylini będzie moją najlepszą kumpelą – opowiadał z wypiekami na twarzy spotkany przeze mnie mały pluskwiak.
