Wrzosy zaczęły kwitnąć już w ostatnich dniach lipca, ale wiadomo, najładniejsze są we wrześniu. Zdjęcia zrobiłem kilka dni temu, kiedy jeszcze pogoda była letnia.




Wrzosy zaczęły kwitnąć już w ostatnich dniach lipca, ale wiadomo, najładniejsze są we wrześniu. Zdjęcia zrobiłem kilka dni temu, kiedy jeszcze pogoda była letnia.




Ta pszczoła musiała już wiele przeżyć w swoim życiu. Jednak ciągle niezmordowanie próbowała coś zebrać na ogrodowej jeżówce. Wcześniej musiała odwiedzić hibiskusa, gdzie poprzyklejało się do niej mnóstwo małych kulek.

Rok temu miał tylko jeden, albo dwa kwiaty. W tym roku niestety też tylko dwa. Ale za to wyrosło mu bardzo dużo nowych gałązek. Milin rośnie u nas w ogrodzie od trzech lat, w następnym oczekuję, że cały się zapomarańczowi.

W ogrodzie jest ich całe mnóstwo. Niektóre mają swoje sieci na niskich roślinach, inne zupełnie wysoko, na przykład na tujach. Obserwuje je od jakiegoś czasu i z każdym tygodniem robią się coraz większe. Teraz już wiem, dlaczego jest tak mało muszek, wszystkie pożerają lejkowce…

Nie wiem, czy to ten sam trzmiel co wczoraj, ale wygląda całkiem podobnie. Tym razem jednak w znamienitym towarzystwie.

Nieraz łowy trwają długo, innym razem udaje się za pierwszym razem. Tym razem to był ten raz, że udało się za pierwszym. Trzmiel ma to do siebie, że nie przysiada na kwiatku zbyt długo. Tym razem sfotografowałem go zanim usiadł.

W starej beczce, w której kiedyś trzymaliśmy wodę do podlewania, a zrobiła się w niej duża dziura, zasadziliśmy (choć to słowo na wyrost) między innymi krzaczek żurawiny. Z niecierpliwością czekam, aż dojrzeje, ale to chyba jeszcze z miesiąc.



Na krzaczku jakiegoś iglaka dostrzegłem malutką tajemniczą kulkę…

Na przekwitniętych kwiatach parzydła można spotkać najprzeróżniejsze okazy owadów. Tym razem trafiła mi się najprawdopodobniej tarczówka rudonoga.

