Trochę się uczepiłem tych moich berberysów, ale one teraz tak ładnie wyglądają… 😉

Trochę się uczepiłem tych moich berberysów, ale one teraz tak ładnie wyglądają… 😉

W ogrodzie rośnie jabłonka, mająca dosyć małe jabłka, które wiszą do późnej jesieni. Może ptaszki się przynajmniej na nie skuszą. Ale tylko te z dobrymi zębami, bo twarde dosyć są…

Kolejne zdjęcia z niedzieli.
Tawuła przyprószona śniegiem. Śnieg szybko się stopił i pozostały tylko urokliwe kropelki.


U mnie dopiero w niedzielę, ale zima też zawitała. Może nie taka jak na północy, ale zawsze to jakiś zwiastun tego co nieuniknione…
Berberys jeszcze nie zdążył się do końca przebarwić a już został przyprószony śniegiem.


Kilka dni temu, kiedy jeszcze było cieplutko i słonecznie, a babie lato fruwało w powietrzu, spotkałem tego malutkiego pluskwiaka. siedział na liściu rododendrona i podziwiał piękne okoliczności przyrody, nawet nie dopuszczając do swojej małej głowy myśli, że wkrótce nastanie zima…

Dwa dni temu pisałem o moim błądzeniu, ale udawało mi się również wędrować całkiem ładną dróżką 😉
Pogoda całkiem niepodobna do dzisiejszej…


Jak na nasze zapotrzebowanie na grzyby, wystarczy wyjść do ogrodu, a tam często znajdzie się jakowyś koźlarz, a w niedzielę znalazłem nawet borowika. Bo to chyba borowik jest? Rzadko je zrywam, często zostawiam, niech sobie rosną i się rozmnażają ;))

Co nie znaczy, że tylko jadalne grzyby rosną w ogrodzie. Głównie spotkać można niejadalne okazy. Nie wiem co zacz, ale porasta spory kawał trawnika. I to już drugi wysyp w tym miesiącu:


Kiedy wracałem z porannego spacerku, o którym pisałem wczoraj, dokładnie w miejscu, gdzie chwilę wcześniej obserwowałem wschód słońca stała sobie sarenka z koziołkiem.


Budzik nastawiłem na szóstą trzydzieści, z łóżka zwlokłem się chwilkę przed siódmą. I w samą porę, bo kiedy wyszedłem na pobliską górkę, słońce akurat wschodziło, a ptaszki przedefilowały przed obiektywem.

Słońce oświetlało dopiero czubki drzew. Ale z każdą chwilą obejmowało coraz więcej. W samą porę zbiegłem do swoich ulubionych wierzb.




Nareszcie i ja się doczekałem, listki zaczęły się przebarwiać, niektóre jeszcze nieśmiało, ale to już kwestia kilku dni…

