Kwadratnik, który nie leży rozciągnięty na liściu, albo łodydze? Ten musiał mieć w sobie zamiłowanie do sportu. Nie potrafił usiedzieć bez ruchu, ciągle błąkał się po okolicznych trawach.

Kwadratnik, który nie leży rozciągnięty na liściu, albo łodydze? Ten musiał mieć w sobie zamiłowanie do sportu. Nie potrafił usiedzieć bez ruchu, ciągle błąkał się po okolicznych trawach.

Mówi się, że jak ktoś ma płaski nos, to bokser. Ta gnojka z boksem nie miała, ani nie ma nic wspólnego, a nosa nie ma wcale.

– Tak mi się zawsze marzyło być dalmatyńczykiem. Ale te kilka białych plamek, to chyba za mało…

Kiedy braknie tytoniu, a nałóg daje o sobie znać, trzeba szukać czegokolwiek suchego, żeby zrobić skręta. Ten chrząszcz zbierał uschnięte kawałki źdźbła.

– Następna edycja Mam Talent już wkrótce. Muszę zintensyfikować ćwiczenia, żeby dobrze wypaść w kwalifikacjach – drążek zastępowała mu mała łodyżka.

Coś brązowego, a było tego dużo, ruszało się w gęstej trawie na granicy łąki i lasu. Kiedy przykucnąłem, aby się przyjrzeć temu zjawisku, okazało się, że to cała gromada wtyków. Kilka kopulujących par i kilkanaście singli na powierzchni jednego metra kwadratowego.



– Lubię od czasu do czasu wystawić twarz na słońce, ale tym razem chyba przesadziłem… – można by przypuszczać, że taką ma karnację, ale nie. Sam się przyznał, że to nadmiar słońca.

Te malutkie chrząszczyki o ciemno zielonym ubarwieniu widuję dosyć często. Są jednak tak malutkie, że trudno się je fotografuje. Tym razem trafił mi się tłuściutki i dobrze odżywiony okaz.

Zawsze zadziwiały mnie te ich dziwne pozy. Tym razem udało mi się je uwiecznić.

Będąc na Mosornym udało mi się wykonać kilka kadrów na zbocza Babiej Góry, tuż przed zachodem i przed nadchodzącą burzą.




