Ułożone równiutko i z precyzją. Jakaś wyjątkowo pedantyczna mama musiała je tak poukładać.


Ułożone równiutko i z precyzją. Jakaś wyjątkowo pedantyczna mama musiała je tak poukładać.


W ostatni dzień wiosny, czyli wczoraj wybrałem się po ponad tygodniowej przerwie na fotografowanie. Nareszcie pokazało się słońce, ale nie natarczywe, bo rozpraszane przez liczne obłoki. Na dzień dobry trafił mi się ogromny pasikonik.

– Uwielbiam zieleń. Nie włożyłbym na siebie niczego w innym kolorze – odgrażał się jeden taki pluskwiak, którego spotkałem na liściu jakiegoś drzewa w ciemnym lesie. A nie zauważył, że nakolanniki ma pomarańczowe.

Ja mam taką nadzieję, że po oglądnięciu drugiego zdjęcia nie zmienicie o mnie zdania i nie pomyślicie, że jakiś podglądacz ze mnie jest…


W tym samym miejscu spotykałem ją dwa razy.. Zdjęcia są z pierwszego spotkania, bo podczas drugiego nie chciała już współpracować. Miejscówka to miedza przy skoszonej na siano trawie. Być może jej współbracia polegli podczas sianokosów



– Rozglądam się dookoła i odnoszę wrażenie, że nie do końca ubiór dopasowałem do otoczenia – w zacienionym miejscu wydaje się, że jest zupełnie czarny. Z bliższa robi się granatowy.

Na niedzielę mam taki obrazek. Kilka wodnych baniek zawieszonych na pajęczynie.

W mojej najbliższej okolicy uprawia się mało rzepaku. Ucieszyłem się, kiedy okazało się, że w tym roku jest inaczej, bo wiadomo, że do rzepaku przylatują pszczoły. Moja cierpliwość do nich jednak szybko się skończyła, bo zajęte były zupełnie czym innym niż pozowaniem. No to uwieczniłem je przy pracy.


Myślałem, że to jakiś kawałek rośliny, a po dokładniejszych oględzinach okazało się, że to jakowaś larwa jest…

Na łące zauważyłem dziwną roślinę, jakiej nigdy wcześniej nie widziałem. Kiedy podszedłem bliżej okazało się, że to zwykła trawa, ale szczelnie pokryta setkami malutkich mieszkańców….





