Tatry ze Szkodnej | Dalekie obserwacje | 13.09.2017

W tym roku jest jakieś szaleństwo jeśli chodzi o dobrą widoczność. Po raz kolejny Tatry widoczne jak na dłoni z odległości ok. 140 – 150 km! Nic na to nie wskazywało, bo niebo było zachmurzone. Jednak chmury były na tyle wysoko, a powietrze na tyle przejrzyste, że pokazały się w całej swojej okazałości.

Tatry ze Szkodnej (136 km), 13.09.2018

Tatry swoją drogą, ale ciekawe było również niebo nad nimi. Poniżej rozległa panorama (oczywiście z Tatrami).

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU SZKODNA DALEKIE OBSERWACJE TATRY ZE SZKODNEJ

Końcówka sezonu | Modliszka zwyczajna

Na końcówkę sezonu makro trafił mi się absolutny bestseller. Modliszka zwyczajna (Mantis religiosa). Nigdy do tej pory nie udało mi się jej znaleźć. Zresztą podobnie było i tym razem. Ja jej nie znalazłem. Znalazł ją mój kolega po fachu fotograficznym, choć specjalizujący się w fotografowaniu nieco większych zwierząt (Dzikie jest piękne). Zaraz po telefonie wsiadłem w samochód i pojechałem fotografować „zdobycz”. Nie miałem zbyt wiele czasu, ale kilkanaście minut fotografowania poskutkowało kilkoma udanymi ujęciami.

Modliszka zwyczajna (Mantis religiosa)
Modliszka zwyczajna (Mantis religiosa)
Modliszka zwyczajna (Mantis religiosa)
Modliszka zwyczajna (Mantis religiosa)

Nauczony doświadczeniem

W ubiegły poniedziałek nic nie wskazywała na takie „fajerwerki na niebie”. Ale nauczony doświadczeniem, że najlepiej to nie odpuszczać żadnego zachodu pojechałem na górkę i bardzo dobrze zrobiłem, co pewnie widać na poniższych zdjęciach.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE PODLASEK SIELEC ZACHÓD SŁOŃCA OKAZAŁE PROMIENIE SŁOECZNE

Po długiej przerwie

Ostatni raz sfotografowałem owada dokładnie trzy tygodnie temu. Jak sobie to uświadomiłem, to zaraz pobiegłem na moją dziką łączkę zobaczyć czy jeszcze się jakieś ostały, czy już wszystkie zapadły w sen zimowy. Jeśli by tak było wcale bym się na nich nie obraził, bo pogoda ostatnio nas nie rozpieszczała. Po łące hasało kilkanaście koników polnych. Jeden mi się nawinął przed obiektyw.

Zachód przydymiony

Tego samego wieczoru, kiedy z jednej strony niebo podziwiałem dalekie Tatry, po drugiej stronie miał miejsce ciekawy zachód słońca.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU SZKODNA ZACHÓD SŁOŃCA DYM

Pozostałości zachodu

To był ten dzień, kiedy powiedziałem sobie: robimy przerwę, dziś nie ma fotografowania. Na wszelki wypadek zasłoniłem wieczorem rolety i nie patrzyłem co się dzieje na niebie. Po zachodzie, pewien, że nie będę miał czego żałować wyglądnąłem przez okno. Skończyło się tak, że pędem wsiadłem w samochód i pojechałem na górkę. Słońce dawno zaszło, ale na niebie zostały resztki barwnego zachodu.

Słońce malujące

Uwielbiam takie poranki. Niby ciemno i ponuro, jednak z trudem prześwitujące przez poranną mgłę słońce próbuje malować krajobraz swoim światłem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU KRZYWA PODKARPACIE WSCHÓD SŁOŃCA PIĘKNE BARWY WSCHODU MGLIŚCIE

Coś mu się pokiełbasiło

Poza pająkami na sierpniowej łące można spotkać wiele koników polnych. Temu tu coś się chyba pokiełbasiło, bo zamiast skakać jak inne, bujał się do góry nogami na jednej z traw.

Dalekie obserwacje komórek burzowych

Ubiegła niedziela obfitowała u mnie w ciekawe fotografie. Najpierw mglisty świt, który pokazywałem wczoraj, potem chmura szelfowa, a między czasie daleka obserwacja czubka odległej o ok. 50 – 60 km komórki burzowej. Komórka znajdowała się w okolicy Tarnowa, a ja w okolicy Rzeszowa.

Wieczorem następna daleka obserwacja aż trzech komórek burzowych jednocześnie. Największa z komórek rozciągała się od Barwinka aż po Przemyśl (odległość ok 60 km), po prawej niewielka chmurka, to komórka burzowa w okolicy Presov na Słowacji (odległość ok. 110 km) i po lewej, na Ukrainie, za Medyką (odległość ok. 110 km).

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU METEOFOTOGRAFIA CHMURY BURZOWE BURZA KOWADŁO KONWEKCJA DALEKIE OBSERWACJE BURZ

Wschód na sawannie

Absolutnie niesamowite kolory miał wschód słońca, który fotografowałem przed tygodniem. Wydawać by się mogło, że akcja toczy się na pustyni, albo co najmniej na sawannie. Wędrując po polach późnym rankiem, niecałą godzinę po wschodzie słońca, świat zaczął nabierać tych ciekawych barw, a ja znalazłem się akurat opodal tej kępy drzew z porzuconym sprzętem rolniczym.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU KRZYWA PODKARPACIE WSCHÓD SŁONCA JAK NA SAWANNIE SAMOTNE DRZEWA ZŁOTY ŚWIT