Pod koniec kwietnia spotkałem tego pająka. Pewnie przygotowywał miejsce dla swojej przyszłej rodzinki 😉

Pod koniec kwietnia spotkałem tego pająka. Pewnie przygotowywał miejsce dla swojej przyszłej rodzinki 😉

W tym sezonie miałem na szczęście tylko jedno bliskie spotkanie z kleszczem, które skończyło się na pogotowiu, bo sobie Vitoos chciał sam go wyciągnąć i się nie udało…



– Jest tak ciepło, że wydaje mi się, że to jeszcze lato… – uważaj, żebyś się nie zdziwił, ale póki co, korzystaj waść z pogody.

Nie wiem co tu miało miejsce, ale mogę tylko podejrzewać, że samica pajęczyca, jak to mają w zwyczaju, zjadła samca tuż po upojnej nocy…


W poprzednim sezonie gdzie nie popatrzyłem, tam widziałem tygrzyka. Zacząłem się nawet martwić, że mam jakowąś fobię… W tym roku to jedyny egzemplarz jakiego dane mi było podziwiać. Na dodatek mieszka w naszym ogródku.

– Gdzie są wszyscy…. W całym mieszkaniu nikogo nie ma. Ani taty, ani mamy, ani rodzeństwa. A miałem tak dużo braci i sióstr. Wszyscy rozeszli się w świat…- żalił się malutki pajączek, który został sam na wielkim źdźbłowym mieszakniu.

– Kiedy jestem już po polowaniu i brzuszek mam pełny, lubię rozłożyć się jak długi i tak sobie poleżeć.

– Moi rodzice to murzynka i biały. A ze mnie wyszło takie dziwadło…


Tej wiosny niezapominajki dosłownie opanowały cały ogród. Zasiały się w najmniej spodziewanych miejscach. Miło z ich strony.

A jeszcze milej ze strony robaczków, które je zasiedlają.



– Ach, jakby to było fajnie, gdyby jedzonko samo do mnie przychodziło, ewentualnie przypełzało. Świat byłby o wiele piękniejszy.
