Ale swędzi, ała, ała.
Ale ktoś na mnie patrzy. Już dłużej nie wytrzymam, muszę się podrapać 😉

Ale swędzi, ała, ała.
Ale ktoś na mnie patrzy. Już dłużej nie wytrzymam, muszę się podrapać 😉



Mniam, mniam, pyszny nektarek….. zaraz zaraz, a co to ja pszczoła jestem, czy co…?!?! 😉

Słońce takie mocna, trzeba okularki wdziać 😉





Tego chrząszczyka, jak mniemam z rodziny kózkowatych (Cerambycidae) spotkałem, a jakże na kaczeńcu. Chętnie współpracował i nie stroił fochów przed obiektywem. Do czasu… 😉

Biedronka mączniakówka (Psyllobora vigintiduopunctata)
Siedziała sobie grzecznie schowana w kaczeńcu. Jakimś cudem ją zauważyłem i nawet zechciała wyjść na zewnątrz i dać się sfotografować 🙂

Mnie ten owad kojarzy się jednoznacznie z Bzyczkiem z brygady RR 😉

Ależ jestem zaspana, trzeba oczka z rana przetrzeć, bo mi śpiochami zaszły 😉

Znalazłem go pomiędzy liśćmi jakowejś roślinki. Niedługo po obfitym deszczu w maju.
Go lub ją, bo nie wiem co to takiego i liczę na wiedzę odwiedzających 😉
Bo… dla mnie to po prostu pszczoła albo osa… 😦
