Tego ogromnego chrząszcza dostrzegłem na liściach paproci. Wyglądał na skonanego. Siedział ze wzrokiem skierowanym w jeden niezidentyfikowany punkt…

Tego ogromnego chrząszcza dostrzegłem na liściach paproci. Wyglądał na skonanego. Siedział ze wzrokiem skierowanym w jeden niezidentyfikowany punkt…

Te duże muszyska wcale nie są łatwe do sfotografowania. Wydaje mi się z obserwacji, że 80 % z nich ma ADHD. Przyleci, rozglądnie się, zrobi dwa trzy kroki, zawróci, znów popatrzy w prawo, lewo i odleci, zanim człowiek zdoła zrobić zdjęcie.
Ten przypadek był inny. Spotkana przeze mnie mucha była zajęta próbą wyciągnięcia resztek jedzenia ze swojej ssawki i tylko dlatego udało mi się ją sfotografować.

Jest wczesne popołudnie. Zdesperowany chrząszcz powoli podchodzi do brzegu liścia, skąd ma zamiar skoczyć. Zatrzymuje się i jeszcze się zastanawia. Roztrząsa w myślach wszystkie za i przeciw. W końcu podejmuje decyzję, robi jeszcze kilka małych kroczków, odbija się…..

…rozwija swoje skrzydełka i leci do pobliskiego klubu na imprezę andrzejkową, gdzie ma być chrząszczyca, na którą od dawna miał oko. Postanowił że odważy się nareszcie i trochę z nią poflirtuje.

Kto by pomyślał, że to właśnie październikową porą spotkam takie ciekawe okazy much… Nie dalej jak dwa tygodnie temu jedną nakryłem na rododendronie jak podlatywała co chwilę kilka centymetrów w górę i znów siadała na liściu, i tak w do znudzenia.

Druga zakamuflowała się na jakimś zeschniętym liściu, w największym możliwym cieniu. Na szczęście jedno zdjęcie udało się zrobić w miarę, bo okaz myślę ciekawy.


Całe lato nie sfotografowałem chyba żadnej osy, a tu w środku jesieni jedna taka mi się nawinęła… Siedziała na liściu wiciokrzewu i opalała twarz, odwłok ukrywszy w cieniu.

Nie tylko liście przebarwiają się jesienią, czynią to również mszyce 😉

Myślę, że to ćma, a nie motyl dzienny, bo mimo południowej pory wyglądała, jakby spała. To znaczy nie ruszała się, bo co do oczu, to ponoć owady śpią z otwartymi.


Dokładnie na tym samym kwiatku, co przedwczoraj bzyga, a wczoraj bąka, spotkałem również tą sympatycznie wyglądającą muchę. ja już sam nie wiem, może to jakieś spotkanie Koła Gospodyń Wiejskich było…

Oprócz wczorajszego bzyga spotkałem również coś bąkowatego. Ten najpierw uciął sobie pogawędkę z żerującym opodal pluskwiakiem…

…by chwile później samemu wziąć się do wciągania nektaru.


Tydzień temu wybrałem się z aparatem na spacer i nawet nie próbowałem szukać jakichkolwiek owadów. Skupiałem się na grzybach. A tu na jednym żółtym kwiatku spotkałem aż trzy owady. I żaden z nich nie próbował uciekać. Dzień dobroci dla makrofotografów, czy co….
