Kiedy w lipcu fotografowałem tego pluskwiaka nie miałem pojęcia, że dokładnie pół roku później będzie mi tak samo ciekło z nosa jak jemu 😦

Kiedy w lipcu fotografowałem tego pluskwiaka nie miałem pojęcia, że dokładnie pół roku później będzie mi tak samo ciekło z nosa jak jemu 😦

Kiedy się ma oczy po bokach głowy, jak na przykład kura lub indyk, to nie jest łatwo wszystko dostrzec. Czasami trzeba przechylić główkę. Ta mucha miała obczajkę opanowaną do perfekcji.

To chyba jakaś inwazja złodziei zboża…

Tego pluskwiaka nakryłem, jak próbował podprowadzić rolnikowi jedno ziarno ze źdźbła. Mocował się z nim dosyć długo zapierając się tylnymi nogami, ale rady nie dał. Wyszło mu to na zdrowie, bo zboże było niedojrzałe.

Na łące nad stawem żył rycerz Witosław. Może i miał piękną błyszczącą, zieloną zbroję, ale odwagą nie grzeszył. Kiedy nad stawem nad samą wodą zagnieździła się potężna Ważka o dwóch głowach, władca łąki Szerszeń Hipolit zwołał rycerzy, aby ją zgładzili. Żaden nie poradził sobie z Ważką. Padali martwi jak muchy. Przyszła i kolej na Witosława. Skradał się do Ważki pomiędzy trawami, drżąc ze strachu. Kiedy wreszcie zobaczył jej wielkie żółte oczy, krzyknął ze strachu tak głośno, że Ważka zaskoczona wpadła do stawu, zachłysnęła się wodą i dokonała swojego żywota. Witosław nie bardzo wiedział co się stało, ale na wszelki wypadek się wycofał. Na łące został okrzyknięty bohaterem.


Przyglądałem sie kłosom żyta. Na jednym z nich coś wisiało. Po bliższym przyjrzeniu się, okazło się, że to wojsiłka spoczęła w pozycji, w której o odpoczynek ciężko.

Jej siostry i bracia dojrzały szybko i w całości, tej małej muszce dojrzał tylko przód, tył pozostał zielony…

Początkiem lipca, kiedy zboża zaczynały powolutku dojrzewać, na uboczu dużego łanu pszenicy siedział ten konik. Codziennie doglądał zboża sprawdzając twardość ziaren.

Miejsca miały dosyć dużo, a z nerkoszami (Nephrotoma sp.) wiadomo jak jest, ich długie i liczne nogi raczej we wszystkim przeszkadzają, niż pomagają. Wybrały liść w ciemnym miejscu lasu, ale o dziwo nie wystraszyły ich moje podchody, a musiałem się nieźle nagimnastykować, żeby ich podejść i sfotografować.

Urodził się cały pomarańczowy. Być może był nawet biedronką. Ale od kiedy oglądnął film „Faceci w czerni”, jego życie się zmieniło. Tekstami z filmu, sypał jak z rękawa, później zaczął się upodabniać wizualnie do bohaterów filmu. Jednak jeśli mu się dokładnie przyglądnąć, sami zauważycie, że zostały resztki pomarańczowego.

