Kadr znalazł mnie

Niedzielny poranek był dla mnie łaskawy. W końcu nie miałem czystego nieba, tylko nieco chmur, które zrobiły mi piękny spektakl. Cała gama kolorów, które nawet trudno nazwać.

Jak zwykle pojechałem rowerem jeszcze przed świtem i czekałem, w jakim miejscu zastanie mnie ten świt. A kiedy już nadszedł, po prostu pstryknąłem kilka fotek. Bez planu ibez ustawiania się w idealnym miejscu. Tym razem to nie ja znalazłem kadr, tylko kadr znalazł mnie.

Takie sobie

Pogoda dzisiaj od rana taka sobie, więc była okazja w końcu dłużej pospać. Może to i lepiej, bo znów kusiłoby od rana ruszać w teren, a co za często, to też nie dobrze. Znaczy się ruszyłem, bo kto by usiedział na dupie, ale dopiero przed południem.

Zdjęcia natomiast poniższe są z poprzednich wyjazdów rowerowych. Migawki, które zwróciły moją uwagę, bo było ładnie. Ot takie sobie rowerowe przystanki, kiedy nagle coś przyciągnie wzrok i wypada się zatrzymać.

Poranne niedogodności

Niedzielny poranek był dość rześki. 10 stopni na termometrze, bezchmurne niebo i o świcie jeszcze zupełnie bezwietrznie. Choć nie uśmiechało mi się wstawanie po czwartej drugi dzień z rzędu, jakoś przezwyciężyłem tę niechęć, zasiadłem na rowerze i ruszyłem przed siebie.

Po drodze odwiedziłem kilka moich ulubionych miejsc, w których tym razem trafiłem idealnie na wschód słońca. No i oczywiście bardzo szybko zapomniałem o porannych niedogodnościach.

Pójdę pieszo

Jeszcze jest całkiem zielono i jeszcze cały miesiąc kalendarzowego lata. Liczę więc na większą ilość mglistych poranków. Nawet jestem w stanie zostawić rower i pójść pieszo.

Pieszo mniej mi umknie. Będzie czas na rozglądanie się za kadrami, skupienie tylko na przyrodzie. Kiedy większość jeszcze śpi, dla zwierząt to często jeden z najbardziej aktywnych momentów dnia i wtedy dzieje się najwięcej. 

Teatr cieni

Co to światło i mgła potrafią zrobić… A takie spektakle zdarzają się tylko o świcie, kiedy słońce jest jeszcze nisko, a mgła snuje się tuż nad ziemią.

Spacerowałem leśną polaną, miejscami przykrytą delikatną mgiełką. Czekałem tylko, aż słońce wyłoni się zza drzew i rozpocznie swój spektakl. Zostało mi już tylko zająć miejsce na widowni i patrzeć, jak zwykła polana zamienia się w teatr cieni.