Jak się samemu wyhoduje to się ma. Z tego założenia wychodzą te mrówki. Doglądają swojego stadka codziennie.

Jak się samemu wyhoduje to się ma. Z tego założenia wychodzą te mrówki. Doglądają swojego stadka codziennie.

Ostatnio jako widz uczestniczyłem w pokazach akrobatyki ważek…

– Specjalnie schowałem się przed, co prawda późnowieczornym słońcem, ale nie ma co ryzykować poparzeniami. Tym bardziej kiedy zapomni się nasmarować kremem z filtrem.

Dostojna w każdym calu. To moje pierwsze spotkanie oko w obiektywie z tą ważką. Do tej pory żadna z nich nie była łaskawa mi popozować.

Ta dowcipna pszczolinka postanowiła się ze mną pobawić w chowanego. A może była wystraszona ulewą, która przeszła kilkadziesiąt minut wcześniej…

Rozbieg skoczni w Willingen, naszemu komentatorowi Włodzimierzowi Szaranowiczowi przypominał obiekt UFO. To ja napiszę, że ten ufoludek przypomina mi małego pluskwiaka.

Ostatnio spotykałem wiele poczwarek biedronek. I zawsze zastanawiałem się po co im te wszystkie wąsy z przodu. No chyba, że to tył jest…



Już wracałem z fotograficznego obchodu ogrodu, kiedy coś zwróciło moją uwagę w gęstych liściach liliowca. To pasikonik kończył swoją wylinkę.



Jeden z moich ulubionych krzaczków w ogródku 😉 Teraz już przekwitł, a tak wyglądał prawie dwa tygodnie temu.



Trzy ukąszenia przez komary. Musiałem się poświęcić, aby uchwycić te dwie… hm… nie owijajmy w bawełnę… bzykające się błonkówki.
