Trochę się uczepiłem tych moich berberysów, ale one teraz tak ładnie wyglądają… 😉

Trochę się uczepiłem tych moich berberysów, ale one teraz tak ładnie wyglądają… 😉

W ogrodzie rośnie jabłonka, mająca dosyć małe jabłka, które wiszą do późnej jesieni. Może ptaszki się przynajmniej na nie skuszą. Ale tylko te z dobrymi zębami, bo twarde dosyć są…

Kolejne zdjęcia z niedzieli.
Tawuła przyprószona śniegiem. Śnieg szybko się stopił i pozostały tylko urokliwe kropelki.


U mnie dopiero w niedzielę, ale zima też zawitała. Może nie taka jak na północy, ale zawsze to jakiś zwiastun tego co nieuniknione…
Berberys jeszcze nie zdążył się do końca przebarwić a już został przyprószony śniegiem.


Jak na nasze zapotrzebowanie na grzyby, wystarczy wyjść do ogrodu, a tam często znajdzie się jakowyś koźlarz, a w niedzielę znalazłem nawet borowika. Bo to chyba borowik jest? Rzadko je zrywam, często zostawiam, niech sobie rosną i się rozmnażają ;))

Co nie znaczy, że tylko jadalne grzyby rosną w ogrodzie. Głównie spotkać można niejadalne okazy. Nie wiem co zacz, ale porasta spory kawał trawnika. I to już drugi wysyp w tym miesiącu:


Nie ma to jak mocno dymiące ognisko i pyszne ziemniaczki z niego. A przy okazji wyszły ciekawe efekty słoneczno dymne 😉

Co tu dużo pisać, jaki koń jest, każdy widzi…

Na liściach pozostałych po irysach mieszka Pędruś (Apion sp.). Od kilku dni codziennie go spotykam, mimo że jest malutki bardzo. Spaceruje tam i z powrotem i rzadko się zatrzymuje. Pewnie, znając życie, upodobania się do owadów z poprzednich wpisów i trenuje chód przed jakowymś memoriałem…

– Jeszcze tylko piątek i wooooooheeend ! – zacierała ręce Gnojka (Eristalis sp.), o imieniu Hela.

Na kilku gerberach kwitnących w ogrodzie mieszka od ponad tygodnia trzy kwietniki. Dwa duże i jeden mały. Taka o wesoła rodzinka 😉

Są strasznymi żarłokami, bo co rusz widzę je z upolowaną muchą, albo pszczołą 😉
