Ostatnio spotykałem wiele poczwarek biedronek. I zawsze zastanawiałem się po co im te wszystkie wąsy z przodu. No chyba, że to tył jest…



Ostatnio spotykałem wiele poczwarek biedronek. I zawsze zastanawiałem się po co im te wszystkie wąsy z przodu. No chyba, że to tył jest…



Już wracałem z fotograficznego obchodu ogrodu, kiedy coś zwróciło moją uwagę w gęstych liściach liliowca. To pasikonik kończył swoją wylinkę.



Jeden z moich ulubionych krzaczków w ogródku 😉 Teraz już przekwitł, a tak wyglądał prawie dwa tygodnie temu.



Jednorek kosaćcowy (Mononychus punctumalbum) gościł u mnie niedawno, ale spotkałem kolejnego, który zechciał zatańczyć przed obiektywem.


-Taki ładny kolor to i dobre chyba musi być… – mruczała pod nosem i wciągała ile się dało. Potem zwijała swoją trąbkę w sprężynkę, po czym wciągała dalej.

Kilka dni temu na starym pniu w ogrodzie znalazłem taką narośl, najprawdopodobniej jakowyś grzyb.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy następnego dnia, po około czternastu godzinach w tym samym miejscu zastałem coś takiego.

Po kolejnych siedmiu godzinach już się nie zmienił jego wygląd, tylko trochę ściemniał.

Po kolejnych dwudziestu czterech godzinach zaczął się już rozkładać.

Spokojnie i miło. Ciepło i cicho. Tutaj najbardziej lubię spędzać wolne popołudnia.

Kilka kwiatków z zaprzyjaźnionej (mam nadzieję) działki.




Podczas, gdy inne ważki latały po ogrodzie i zajmowały się kopulacją, ta postanowiła trochę pomedytować. Nie wiedziała, że z medytacji dzieci nie będzie.

Jeszcze dobrze nie zakwitły irysy, a one już spacerowały po łodygach w górę i w dół szukając odpowiedniego miejsca do złożenia jaj.

Do tej pory znachodziłem pojedyncze osobniki, w tym roku są ich całe tabuny….

