Nie pamiętam, co to za kwiatek, na którym spotkałem tego malutkiego pajączka, ale jakimś cudem go zauważyłem. Próbował naprawić swoją lekko zszarganą sieć.

Nie pamiętam, co to za kwiatek, na którym spotkałem tego malutkiego pajączka, ale jakimś cudem go zauważyłem. Próbował naprawić swoją lekko zszarganą sieć.

Dzisiaj pierwszy dzień kalendarzowej zimy. Śniegu jeszcze w mojej okolicy nie było, ale zamieszczam kilka zdjęć dowodzących, że mróz był.



Na poważnej rozmowie przyłapałem mamę mszycę i jej malutkie dziecko. Rozchodziło się o złe oceny w szkole na koniec roku.

Nie tylko zaległe owady zostały mi w szufladzie, również sporo kwiatków. Na początek kilka tulipanów z wiosennego ogrodu.



Pod koniec sierpnia wrzosy kwitły już pełną parą. Okoliczne pszczoły miały raj na ziemi. Nie wydaje mi się, żeby jednak ten pyłek, w którym utarzała się ta pszczółka pochodził z wrzosa. Wydaje mi się, że chwilę wcześniej pracowała na kwiatach hibiskusa.

Podczas jednego z moich leśnych spacerów, podczas lekkiej mgiełki tu i ówdzie pojawiały się takie smugi od światła słonecznego.



FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU PSTRĄGOWA LAS
To nie makówki, to czarnuszkowe suszki. Nie próbowałem otwierać i sprawdzać co jest w środku, ale kusi mnie to 😉


Powoli sezon na fotografowanie dobiega końca. Wiosną i latem starałem się pokazywać w miarę aktualne zdjęcia, to znaczy nie starsze niż dwa, trzy tygodnie 😉 Teraz trzeba już sięgnąć do archiwów, których pokazać nie zdążyłem.
Zastęp mszyc spotkałem pod koniec kwietnia. Jak się okazało, było to spotkanie Koła Wiejskich Gospodyń. Omawiały bieżące sprawy wynikające z nadejścia wiosny.

Chyba mi się hortensja przebarwiła jesiennie…

…bo latem wyglądała tak.

W tym sezonie nie sfotografowałem zbyt dużo trzmieli. Pierwszego udało mi się dopiero pod koniec września. I to ostatni był też.
