Dawno nie było tu żadnego motyla, a w tym sezonie mam kilka w zanadrzu.

Dawno nie było tu żadnego motyla, a w tym sezonie mam kilka w zanadrzu.

Na krzaczku jakiegoś iglaka dostrzegłem malutką tajemniczą kulkę…

Na przekwitniętych kwiatach parzydła można spotkać najprzeróżniejsze okazy owadów. Tym razem trafiła mi się najprawdopodobniej tarczówka rudonoga.


Do ssawki to nie podobne, może po prostu wyrósł jej róg…

Coś mu się albo przykleiło do nosa, albo coś wisiało na nitce pajęczyny. Próbowałem obczaić na powiększeniu, ale nie mam pojęcia co to jest, więc pozostaje jedno wytłumaczenie – ten pająk to klown 😉

Coś mi się niedługo wykluje, a raczej już wykluło, a ja przegapiłem, bo sytuacja miała miejsce ze dwa tygodnie temu. Na liściu wikliny.

Na jednym z kwiatów w ogrodzie spotkałem taką malutką błonkówkę.

Przez ostatni tydzień pokazywałem zdjęcia zrobione w ogrodzie. W teren nawet nie próbuję się wybierać ze względu na wszechobecne jusznice deszczowe. Pojedyncze sztuki pojawiają się też niestety w ogrodzie.


Kolejny mieszkaniec ogrodu, nie pamiętam już na jakiej roślinie ją spotkałem. Ma mało nóg, więc będzie z tego jakowyś motyl.


Te malutkie stworzonka podobne do miniaturowej ćmy upodobały sobie rosnący w zacienionym miejscu ogrodu, krzak rododendronu 😉
