Nie wiem skąd pot na jej plecach, wcale nie było aż tak gorąco…

Nie wiem skąd pot na jej plecach, wcale nie było aż tak gorąco…

Pierwszy sfotografowany tego sezonu pająk, to bokochód. Nigdy nie widziałem, jak chodzi bokiem, ale pewnie to prawda….

Mrówki fotografuję dopiero wtedy, kiedy nie ma na czym zawiesić obiektywu. Tak było i tym razem. Gdzie jak gdzie, ale na narcyzach zawsze można spotkać jakowąś mrówkę.


To było wtedy, kiedy spotkałem wiele leni marcowych. Myślałem, że tylko lenie się leniły tego pochmurnego popołudnia. Ale nie…

Pierwsze owady jakie prawie co roku spotykam na wiosnę to ochotki. A miejsce w jakim najczęściej na wiosnę spotykam owady, to krzak rododendrona. W tym roku nie było inaczej.

Zazwyczaj odpuszczam sobie latanie za motylami, jeśli usiądzie i czeka, to OK, ale w innym przypadku daje mu spokój. tym razem nie odpuściłem, ale ostatnie 5 metrów nie chciałem ryzykować i uskuteczniłem czołganie się. Udało się 😉

Siedziały i czekały. Jedna patrzyła w jedną stronę, druga w przeciwnym kierunku. Koszyczki poustawiały na skraju liścia. Wielebny się spóźniał. Ale nie mogły odejść, zanim ten nie poświęci ich koszyczków pełnych mszyc, bo co postawiłyby na świątecznym stole…
Spokojnych i pogodnych Świąt 😉

On chciał, ona chciała, więc wszystko było jak należy.

Już z półtorej godziny cierpliwie szukałem owadów do fotografowania. Powiedziałem sobie, a raczej moje kolana powiedziały mnie – koniec klęczenia i kucania. Kiedy tylko podniosłem się na proste nogi, na wysokości oczu na młodych listkach jakowegoś drzewa zauważyłem tego pluskwiaka.


Kiedy wszystkie owady dookoła łączyły się w pary ten samotny Wujek cierpliwie czekał, aż jakowaś Wujkowa zainteresuje się jego skromną osobą. Bo on z natury nieśmiały był.
