– No co, może jeszcze kiedyś mi urosną kropki i będę biedronką…

– No co, może jeszcze kiedyś mi urosną kropki i będę biedronką…

Niedługo nowy sezon, a ja nie pokazałem jeszcze wszystkiego z poprzedniego, o przedostatnim i wcześniejszych nie wspominając. Ale w sumie to dobrze, kiedy odejdę na fotograficzną emeryturę, będę mógł jeszcze przez jakiś czas pokazywać archiwa.
Dziś ciekawie ubarwiony pajączek z ubiegłorocznego przełomu wiosny i lata.


Miło ze strony berberysu, że powoli wypuszcza młode listki. Inna odmiana obwieszona jest na razie tylko zeszłorocznymi owocami.



Kwadratnik zawsze znajdzie sobie miejsce odpowiednie do tego, aby się wygodnie rozciągnąć.

Jedni mają złote zęby, inni złote kolczyki, są też pewnie tacy, co zakładają złote soczewki kontaktowe. Tego tu sama natura wyposażyła w złote oczy, choć czasami wydają się być zielone.

Na taką ładnie ubarwioną parkę trafiłem na początku czerwca. Taki żywy zielony kolor na ich grzbietach bardzo mi się spodobał.

Kolejny bzyg, który nie miał swoich pięciu minut w poprzednim sezonie, a zdecydowanie na to zasługuje.

Ktoś zgubił małżowiny uszne. Najprawdopodobniej przeleżały w lesie całą zimę, o czym może świadczyć kolor. Bez kolczyków, ani dziurek na nie. Najprawdopodobniej męskie.



Już pisałem, że marzeniem fotograficznym jest złapać startującego do odlotu owada. Kilka razy mi się to udało, ale z kiepskim skutkiem. Dzisiaj kolej na startującego onomiłka, choć również w nie najlepszym wykonaniu.
