Okulary najnowszej stylizacji, żółta włochata pelerynka kolczyk w ssawce. Ten bzyg próbuje być trendy.

Kwiatówka zmierzchnicowata (Myathropa florea)
Okulary najnowszej stylizacji, żółta włochata pelerynka kolczyk w ssawce. Ten bzyg próbuje być trendy.

Kolejny dosyć liczny mieszkaniec zbóż, dorodny samiec pająka z rodzaju Araneus. Niby niepozorny pajączek, ale w swoje sieci potrafi złapać dorodną sztukę.


Ileż ja razy przymierzałem się do tego malutkiego chrząszczyka. Jest chudziutki i ma niewiele ponad centymetr długości i trudno złapać na nim jaką taką ostrość. Na dodatek zwyczaj zasiada na czubkach wysokich traw.


Kolejny, trzeci, tym razem znów młody przedstawiciel pluskwiaków, których stanowisko niedawno odkryłem. Jego mama stosuje się do pradawnego zabobonu, że niemowlaka nie strzyże się wcześniej, niż przed jego pierwszymi urodzinami.


Ostatnimi czasy jak już zauważę jakiegoś pająka, to ten czym prędzej zmyka pod jakiegoś liścia, albo rozwija kawałek sieci i spuszcza się na dół. Ten nic nie robiąc sobie z mojej obecności dzielni pilnował swojego dobytku. A co miał tam schowane, to nie wiem, może młode pajączki, może zapas jedzenia…

Nie jest tak źle. Spacerując między zbożami trafiłem na miejsce, gdzie na jednym łanie było bardzo dużo siedmiokropek (Coccinella septempunctata), trafiłem też na kilka miejsc z najprawdopodobniej ich jajkami. Nie damy się azjatkom! 😉


W komentarzach wspominałem, że odkryłem miejsce, gdzie na źdźbłach pszenicy aż roi się od różnych pluskwiaków. Dziś kolejny przedstawiciel, tym razem dorosły, bo i dorodny osobnik ciekawie ubarwiony. Nie udało mi się niestety go oznaczyć.



Ostatnio ze względu na wszechobecne komary unikam lasów, gęstych zarośli i miejsc zacienionych. Kiedy zacząłem się uważniej przyglądać wysokim trawom, okazało się, że można na nich spotkać całkiem ciekawe okazy. Ten tu maluch, to najprawdopodobniej młodziutki zawadzik płowy (Troilus luridus).

Robiłem zdjęcia jakiemuś owadowi, kiedy na dłoni wylądowało coś dużego i kolorowego. I tym czymś kolorowym zaczęło na mnie patrzeć. Zrobiłem kilka zdjęć, a przeciwnik szybko odleciał niezainteresowany moją krwią… Atakującym okazał się ślepak pospolity (Chrysops caecutiens).

Jeśli żelki, to tylko takie zdrowe, znalezione na łące. Bo te kupowane w sklepach zdrowe nie są, mnóstwo w nich węglowodanów, konserwantów i innej chemii.

