Pierwsze pół godziny

Przyjemne pięć stopni na plusie w lutym to rarytas. Chłodny wiatr – normalne o tej porze roku. Świecące słońce i to w weekend – jak wygrać milion w totolotka 🙂

Wsiadłem na rower krótko po wschodzie słońca. Liczyłem na piekne słoneczne widoki. I owszem tak było. Przez pierwsze pół godziny jazdy.

Tatry ze Szkodnej | 17.02.2024

Doczekałem się w końcu słońca w weekend. W dni, kiedy nie idę do pracy i od rana mogę robić co chcę. Zatem zaraz rano wyciągnąłem rower i pojechałem na małą rundkę. Tego słońca było raptem na 10 kilometrów drogi, no ale dobre i to.

Zwłaszcza, że udało się zaobserwować odległe o ponad 130 kilometrów Tatry! Ledwo majaczyły nad horzyontem. Kiedy u mnie było już zachmurzone, w Zakopanym musiało świcić jeszcze słońce, bo szczyty oświetlone były miękkim porannym światłem.

Tatry ze Szkodnej, ponad 130 km w linii prostej

Lepszy nałóg

Jedni rower traktują jako środek transportu, inni jeżdżą dla przyjemności. Po asfaltach, szutrach, lasach, bezdrożach. W pogodę i niepogodę. Ja chwilowo jestem uzależniony od roweru. Ale chyba lepszy taki nałóg, niż inne 🙂

Ruszam w teren

Pola są o tej porze roku nieatrakcyjne. Zwłaszcza w dni bez słońca, w dni z deszczem. Ale kiedy już się zdarzy, że sie nieco przejaśni, że słońce uraczy nas swoim widokiem, wszystko się zmienia. Wypatruje takich chwil i gdy tylko mam możliwość, a pogoda jest łaskawa, ruszam w teren.

Klimat na berberysie

Zabrałem aparat do ogrodu na spacer. Ciężko o tej porze znaleźć coś ciekawego, więc skupiłem się na tym co najbardziej kolorowe, czyli ciągle wiszących na gałązkach owocach berberycu. W połączeniu ze słońcem i kroplami rosy stworzyły całkiem fajny klimat.

Udany kadr

Jak się aktywnie spędza czas, to w moim wieku trzeba się liczyć z kontuzjami. Z taką właśnie się borykam od jakiegoś czasu, ale w sobotę nie wytrzymałem i wskoczyłem na rower, żeby choć chwilę pojeździć. W najcieplejszym momencie dnia było 13°C na plusie i większość dnia świeciło słońce, więc musiałem to wykorzystać.

Wybrałem się późnym popołudniem, aby złapać może jakiś zachód słońca, bo dawno nie fotografowałem. Może szału na niebie nie było, ale w ulubionych miejscówkach zazwyczaj można liczyć na udany kadr.

Kapliczki po drodze

Kapliczki, krzyże, pomniki. Spotykam ich mnóstwo na swojej drodze. Sporo z nich mijam dosyć często. Mam swoje ulubione w mojej najbliższej okolicy, do których ciągle wracam. Fotogenicznie położone, z dala od domostw. Często przy polnych i mniej uczęszczanych drogach.

Podczas swoich rowerowych wojaży odkryłem sporo nowych. Później często nie pamiętam gdzie się ona znajdowały i jak do nich wrócić. Ale po jakimś czasie przypadkiem trafiam na nie znowu. Jeśli są z dala od cywilizacji przystaję na chwilę, zrobię zdjęcie i pozachwycam się krajobrazem.

Bystrzyca
Zgłobień
Krzywa
Zagorzyce

Tatry ze Szkodnej i Glinika | 2024 02 06

Muszę wrócić do ubiegłego wtorku, kiedy to wieczorem panowały świetne warunki do dalekich obserwacji. Jedno zdjęcie już pokazywałem, a dziś kolejne, które wykonałem z miejscowości Szkodna (dwa pierwsze zdjęcia) i Glinik (trzecie zdjęcie), skąd do Tatr jest ponad 130 kilometrów!

Wspomnę tylko, że 3/4 życia przeżyłem w zupełnej nieświadomości, że taka obserwacja jest możliwa z mojej okolicy. To nieprawdopodobne ile straciłem, bo ilekroć je widzę, za każdym razem wydają mi sie tak samo piękne z tej odległości.