Zapora

Sto kilometrów rowerem. Połowa pod górkę, a druga połowa po wiatr. No cóż bywa i tak. A poza tym cudowne ponad dziesiąć stopni na plusie i słońce. Nieliczne obłoczki. No i to przepiekne miejsce, w które trafiłem zupełnie przypadkiem.

Strzegocice, Bajorki

Kapliczka w trzech odsłonach

Kapliczka w trzech odsłonach. Co więcej mogę napisać. Już ją tyle razy fotografowałem, że po prostu szukam nowych nietypowych kadrów 🙂

Wola Zgłobieńska
Wola Zgłobieńska
Wola Zgłobieńska

Lepsze widoki

Niby słonecznie, ale jednak mgliście. Raz po raz pojawiały sie mgławice chmur. Było ciepło, z każdą godziną coraz cieplej. Polne drogi już przeschnięte. Można zbaczać z asfaltu. Fajnie, bo to duże urozmaicenie. Mimo, że trzęsie i droga nierówna, to widoki zdecydowanie lepsze.

Zgłobień, Przymiarki
Zgłobień, Przymiarki
Zgłobień, Granice
Zgłobień, Granice

Trzech Nepomucenów

Nepomucenów jest u nas sporo. Podczas niedzielnej wyprawy rowerowej przejeżdżałem koło trzech.

A może mijałem i więcej. Nie wiem, bo chociaż często fotografuję kapliczki, figury i krzyże, jakoś nigdy ich nie skatalogowałem. Tych co bardziej klimatycznych. Mam je w pamięci, albo o nich zapominam, a za jakiś czas znów na nie trafiam.

Nockowa, Błonie
Sielec, Koło Starego Gościńca
Nockowa, Błonie

Dużo czasu

Niedziela była kolejnym ciepłym dniem. Temperatura podskoczyła do nawet kilkunastu stopni. Lekkie zamglenie i pojawiające się od czasu do czasu chmury sprawiały, że światło do fotografowania było całkiem fajne.

Większość dnia spędziłem włócząc się rowerem po bliższej i dalszej okolicy rozkoszując się wspomnianą pogodą (wszak w marcu to rarytas) i szukając sobie kadrów. Prawie sześć godzin na pokonanie ponad siedemdziesiąciu kilometrów to idalny czas, aby się spokojnie porozglądać, zatrzymać, pokontemplować 😉

Góra Ropczycka, Aleja Jesionowa
Ropczyce, Pietrzejowa
Gnojnica, Dolna Gnojnica
Nawsie, Budzisz

Sto lub dwieście

I to jest fajna niespodzianka. Jadę ja rowerem i słyszę podejrzane dźwięki. Znawcą nie jestem, ale czułem, że to musi być duży zwierz. Znaczy duży ptak. Przystanąłem i zacząłem zerkac w niebo przekonany, że to jakiś klucz leci.

A te dwa dziady jedne stały sobie na polu jak gdby nigdy nic. Podjechałem jeszcze kawalątek i pstryknąłem foto. Żurawie jadnak szybciutko odleciały, choć byłem od nich na pewno grubo ponad 100 metrów, a może i z dwieście.

Krzywa, Poręby Pierwsze

Niedzielnie

Wracam do niedzielnej przejeżdżki rowerowej po Pogórzu Strzyżowskim. Kolejne kilka kadrów z tej przepięknej trasy. Nie wiem ile razy (z małymi modyfikacjami) już ją przejechałem, ale wiem, że jeszcze wiele przejadę 🙂

Pstrągowa, Budzisz
Zawadka, Góra
Szufnarowa, Góra
Mała, Pod Pomnik