Nie mogąc wysiedzieć w domu wybrałem się, brnąc w zaspach po pachy, na spacer. Okazał się on całkiem owocny, bo spotkałem zimowo ubarwioną gąsienicę wspinającą się na drzewo…

Nie mogąc wysiedzieć w domu wybrałem się, brnąc w zaspach po pachy, na spacer. Okazał się on całkiem owocny, bo spotkałem zimowo ubarwioną gąsienicę wspinającą się na drzewo…

W moim ogrodzie jakieś miniaturowe stworzenia, najprawdopodobniej krasnoludki zorganizowały sobie wystawę rzeźby lodowej. Już nawet one niemiłosiernie znudzone zimą, z nudów zajęły się obróbką lodu. Na zdjęciu rzeźba pod tytułem „Żaba skacząca za piłką”.

Gdyby przód miał biały, a nie czarny, wyglądałby zupełnie jak polska flaga. Ale tylko lewego profilu.

Oczy złote i całkowicie przeźroczyste skrzydełka, to złotook (Chrysopa) w pełnej krasie.

Wtyki straszyki (Coreus marginatus), jak mi się zdaje, to jednego roku są, a innego to ich nie ma. W poprzednim roku to było ich dużo. A dwa lata temu to było ich mało… 😉

Dawno nie było mojej sfory. Nic się nie zmieniło, Azor i Matylda nadal się unikają, choć najczęściej bacznie śledzą, co robi ten drugi…


Dookoła mnóstwo śniegu, a kiedy przed prawie dwoma tygodniami śnieg prawie zniknął, wydawało nam się, że tej zimy już go więcej nie będzie….


Na pierwszy rzut oka są prawie identyczne. Więc najprawdopodobniej kuzynostwo…
To Ścięga łąkowa (Leptopterna dolabrata) i Miris striatus.


Coś mi się wydaje, że ktoś wykrakał, że i do mnie przyjdzie śnieg 😛
Przypomnijmy sobie tymczasem pogodne dni z poprzedniego tygodnia.


Te sympatyczne chrząszcze spotykam dość często, zwłaszcza wiosną. Najczęściej na brzozach, których w mojej okolicy jest dużo.

