Zawsze mnie ciekawiło, czy te kolce kłują, czy są miękkie jak włosy. Nigdy jednak nie odważyłem się tego sprawdzić.

Zawsze mnie ciekawiło, czy te kolce kłują, czy są miękkie jak włosy. Nigdy jednak nie odważyłem się tego sprawdzić.

Krzeszów to mała miejscowość położona w Kotlinie Kamiennogórskiej na Dolnym Śląsku. Klasztor w Krzeszowie to zabytek najwyższej światowej klasy, znajdujący się na Liście Prezydenta RP.
Wewnątrz panuje bezwzględny zakaz fotografowania, tak przynajmniej głosi napis przed wejściem. Kiedy jednak spacerowałem z aparatem przewieszonym przez ramię, bacznie obserwowany przez jak mniemam ochroniarza, ten podszedł do mnie i powiedział, że za piątaka mogę fotografować do woli. Standard w polskich zabytkach…




Odorek zieleniak (Palomena prasina), to wdzięczny model. Co prawda ciężko go wypatrzeć wśród zielonych traw, ale kiedy się go już zauważy, zazwyczaj nie ma nic przeciw małej sesji.


Do zamku w Przecławiu, chociaż mam go jakby sie dobrze zamachnął, rzut beretem, byłem po raz pierwszy w życiu. Całkiem mi sie tam spodobało, bo przede wszystkim dookoła mimo niedzielnej pory i zacnej pogody, były pustki. Można było usiąść i kontemplować przyrodę i architekturę 😉
Zamek w Przecławiu wzniesiono w XVI wieku, stoi on na wzgórzu nad doliną Wisłoki oraz potokiem o nazwie Słowik. W zamku zobaczyć można kilka ciekawych i stylowo urządzonych komnat: salę Mikołaja Reya z cytatami wielkiego poety na boazerii, salę muzyczną z obrazami z XIX i XX w., salę rycerską czyli balową, salę herbową z portretami wielkich poetów i herbami oraz bibliotekę. Część pomieszczeń przeznaczona jest na hotel, bowiem obiekt jest własnością prywatną.




Kwadratniki zazwyczaj spotykam albo w ich ulubionej wyciągniętej pozycji, albo uciekające. Ten dla odmiany siedział na złamanej trawce w pozycji mocno wyluzowanej jak na kwadratnika.

Kilka dni temu wybrałem się na poszukiwanie oznak wiosny. Było ich nie za wiele, ale za to na jednej z gałęzi, przez którą zresztą o mało nie miałem niekontrolowanego kontaktu z glebą, zauważyłem dużą ilość malutkich grzybków, które skojarzyły mi się z małymi muszelkami.


Do przodu dwie pary, czyli cztery sztuki, w jeden bok jeszcze dwa i w drugi kolejne dwa. Taki pająk to ma dobrze, nawet jeśli straci któreś oko to i tak mu jeszcze dużo ich zostaje…


Kilka dni temu pokazywałem już pierwsze w tym roku krokusy, ale teraz mam te wyhodowane na własnej… no nie piersi, ale na własnej ziemi 😉 Zakwitły pewnie jakiś czas temu, ale dopiero wczoraj miałem okazję je sfotografować. Podobnie jak przebiśniegi.



Kobyliczka gościła u mnie już co najmniej raz. Tę fotografowałem w czerwcu. Owady te nie są bardzo płochliwe i nie sprawiają niepotrzebnych trudności przy fotografowaniu.

To oczywiście zdjęcia z tamtego roku. Żaby w moim stawiku zaczynają rechotanie zazwyczaj pod koniec marca lub na początku kwietnia. W tamtym roku dopiero w drugiej dekadzie kwietnia. Teraz obstawiam połowę marca.

