-Aaa, byłam na festynie, na roślince obok i mój luby zafundował mi watę cukrową. Eno, eno szarpnął się, nie ma co! – chwaliła się pewna muchówka z rodziny kreślowatych (Limoniidae).

Kreślowate (Limoniidae)

Kreślowate (Limoniidae)
-Aaa, byłam na festynie, na roślince obok i mój luby zafundował mi watę cukrową. Eno, eno szarpnął się, nie ma co! – chwaliła się pewna muchówka z rodziny kreślowatych (Limoniidae).


Jestem urodzonym modelem, nie dalej jak rok temu moi rodzice debiutowali na tym fotoblogu, a teraz przyszła kolej na mnie.

– Próbuję od godziny, i w jedną stronę, i w drugą, i tak, i siak, i ciągle mi nie wychodzi – skarżyła się pewna gąsienica próbując zrobić z siebie pytajnik…

– Mama?!?! Zgubiłem się na tych wszystkich liściach i nie mogę znaleźć swojej mamy, to ty?
– No oczywiście synku, gdzie ty się włóczysz?!?
– Szukałem ciebie mamusiu….
– Natychmiast do domu!!!
I poszły.

Do biegu…. gotowi….

START !!!

Ostatnimi czasy jakoś nie mam czasu wybrać się na makro łowy. Fotka sprzed kilkunastu dni, kiedy jedyne owady spotykałem tylko na kaczeńcach i na dodatek same maluchi. Ta muszka również do wielkomuchów nie należała.

Pewnie na pewno ta nazwa nie pochodzi od rycia, ale co tam. Mowa o ryjkowcu mikroskopijnych rozmiarów, których ostatnimi czasy spotykam nader często.

Muchy, zwłaszcza te większe to się chyba jeszcze do końca nie obudziły. Ta tu Leucophora nic sobie nie robiła z mojej obecności, co mnie akurat ucieszyło 😉

Nie wiem skąd swoją nazwę łacińską wziął Chrysopa vulgaris, czyli Złotook pospolity. Ten tu wcale na wulgarnego nie wyglądał. Ani nie klął, nie bluźnił… No nieeeee wieeeem…

Albo coś podobnego. W to próbował się bawić ze mną ten niezidentyfikowany pluskwiak. Raz po raz wystawiał głowę zza krawędzi liścia, aby zaraz znowu się za niego schować. Takiego zachowania owada jeszcze nie widziałem. Jak ludź i to cwany ;))
