Co tu dużo pisać, jaki koń jest, każdy widzi…

Co tu dużo pisać, jaki koń jest, każdy widzi…

Po udanej drzemce dobrze jest się zdrowo przeciągnąć.

Na zdjęciu Plujka pospolita (Calliphora vicina).

O stan mojego domku mogę być spokojny, ciągle czuwa nad nim pan chrząszcz z nadzoru budowlanego. Krąży po ścianach i kontroluje, czy aby nie pojawiają się jakoweś pęknięcia.

– Jutro weselicho, a ja dopiero pół sukienki ślubnej uprzędłam, muszę się pospieszyć, bo przecie w miniówie nie polecę – tłumaczyła się pszczółka chodząc po kwiatach hibiskusa i czekając, aż jego malutkie kuleczki pokryją ją całą.

-Co jak co, ale skrzydełka muszą być czyste i błyszczące – mruczał pod nosem pewien Much, czyszcząc swoje skrzydła.

– O nie panie kolego, komu jak komu ale mnie pan zdjęć robił nie będziesz… i o sekundę za późno odleciał.

Na liściach pozostałych po irysach mieszka Pędruś (Apion sp.). Od kilku dni codziennie go spotykam, mimo że jest malutki bardzo. Spaceruje tam i z powrotem i rzadko się zatrzymuje. Pewnie, znając życie, upodobania się do owadów z poprzednich wpisów i trenuje chód przed jakowymś memoriałem…

-Tyle się ostatnio w TV naoglądałem tych wszystkich gimnastyczek na równoważni, że i ja sam postanowiłem spróbować. Jak dobrze poćwiczę, to może w Rio de Janerio jakowyś medal uda mi się zdobyć….

Dokładnie dwa lata temu, 10 sierpnia spotkałem tego dziwoląga po raz pierwszy, o czym pisałem
tu. Kilka dni temu, 9 sierpnia spotkałem go po raz wtóry w mniej więcej tym samym miejscu co dwa lata wcześniej. tym razem zapamiętałem, że było to na brzozie. Coś mi nagle hopsnęło przed nosem i to był kolcoróg 😉
Nie był specjalnie skłonny do pozowania, ale udało mi się zrobić kilka fotek, tym razem również z boku.


– Eeee, ty ziom, może byś łaskawie poszedł sobie stąd, bo tu się chyba poluje, nieee?!? – mruczał pod nosem pająk Stefan siedząc wygodnie na środku swojej sieci i czekając na zdobycz.

