Nie przeszkadzają mi

Lubię pojechać na fermę wiatrową. Jest ona oddalona ode mnie klikadziesiąt kilometrów, ale od czasu do czasu wybiorę się tam rowerem. Położona z dala od zabudowań na ogromnym terenie pól uprawnych.

Dla jednych to kupa żelastwa, dla innych ekologiczne żródło prądu. Dla mnie to świetna miejscówka do zdjęć i miejsce do wyciszenia i odpoczynku. I w niczym nie przeszkadzają mi te potężne maszyny.

Dzięki sarno!

Ten widok spowodował, że zatrzymałem samochód dosłownie w miejscu. Wyłaniający się spod wiszących gałęzi kościół w otoczeniu urokliwych porannych mgiełek.

Podjechałem potem na drugą stronę, gdzie widać go ze wzniesienia, i wycelowałem po raz kolejny teleobiektywem. I co? Nie wiem co te sarny, ale jedna z nich cudownie dopełniła mój kadr. Dzięki!

Czy wiele?

Odpocznijmy nieco od tych szalonych porannych kolorów. Dziś kilka kadrów, które wpadły mi w oko podczas moich przejażdżek rowerowych. Ot zwykłe obrazki, jakich wydawać by się mogło, wiele jest w okolicy.

Na pole słoneczników trafiłem zbaczając w polną drogę, którą, o dziwo jeszcze nigdy nie jechałem.

Urzekła mnie ta postrzępiona chmura, wpisująca się idealnie w krajobraz z drogą.

Kiedy tylko mogę, przejeżdżam koło tej kapliczki. Ma ona w sobie coś, co mnie do niej przyciąga.

Bele zawsze na propsie 🙂