Musiała się pojawić

Teraz mamy w końcu od piątkowego popołudnia w miarę pogodnie, ale w poprzednich dniach dominowało zachmurzenie, wilgoć, przymrozki i mgła. A jak była mgła, to musiała się też pojawić szadź.

Błądziłem po tych zamglonych rewirach w poszukiwaniu kadrów. Wyczekiwałem na krótkie chwile, kiedy łaskawie pojawiały się przebłyski słońca. Dopiero wtedy to wszystko nabierało prawdziwej magii.

Nieodkryte

Czasami lubię przejechać się asfaltem dla samej jazdy, innym razem zapuścić się gdzieś dalej od domu. Jeszcze kiedy indziej mam chęć przemierzyć te nawet ledwo przejezdne polne drogi w mojej niedalekiej okolicy. Dotrzeć tam, gdzie jeszcze nigdy nie byłem. Odkryć nowe miejsca, spojrzeć na te znane z innej perspektywy.

I tak ostatnio odkryłem tę chatkę w szczerym polu, otoczoną z trzech stron górkami. Nawet nie wiem, jak by tam można było do niej dojechać.

Udało mi się też przypadkowo trafić na nowe miejsce, skąd widać moje akacje. Z bardzo daleka, ale z jakże malowniczej perspektywy.

I kolejne zdjęcie — najwyższy budynek w pobliskim mieście, którego co prawda widać z najprzeróżniejszych miejsc, ale odkrywanie ich zawsze sprawia mi frajdę.