Po drodze

Przez ostatni weekend dużo jeździłem i dużo spacerowałem. Warunków do fotografowania za bardzo nie było, a w sobotę to przez piętnaście kilometrów jechałem w solidnej ulewie. Wróciłem przemoczony do suchej nitki. Na domiar złego podczas spaceru też złapał mnie deszcz, ale przynajmniej już nie taki ulewny.

Wczoraj było już przyjemniej. Może nie za ciepło, ale przynajmniej bez deszczu. Poniżej kilka kadrów, które wypatrzyłem po drodze.

Morze mgieł

Morze mgieł. Tak to właśnie wyglądało z góry. Na pagórkach piękne słońce, a w dolinach mgły. Kiedy zjechałem w dół, znalazłem się już w całkiem innym świecie. Szaro, zimno i wilgotno. Czym prędzej wspiąłem się na kolejną górkę.

Ostatnio takie widoki były w ubiegły poniedziałek, a ja już wyczekuję kolejnych takich poranków, których jak mam nadzieję, nie braknie we wrześniu.