Spieszmy się

Czy to możliwe, że wróciła polska złota jesień? Wygląda na to, że tak! Prognozy pogodowe niemal jednogłośnie wołają „tak!”, więc trzeba się spieszyć – przed nami najpiękniejsze (i na pewno najkolorowsze) dni tego roku. Jeśli możesz, bierz urlop do końca tygodnia i korzystaj z tej pięknej aury.

No, może na takie mgły jak poniżej liczyć nie mogę, ale kto wie… Warto ranki i wieczory spędzać w plenerze, chłonąć resztki witaminy D od słońca, wdychać rześkie powietrze i po prostu cieszyć się widokami.

Jeszcze nie

Jak widać po zdjęciach, jesień niby nadchodzi, ale robi to powoli, swoim tempem, bez pośpiechu. Temperatury już typowo jesienne, ale liście wciąż trzymają się dzielnie na drzewach. Kolory zaczynają się zmieniać, owszem, lecz bardzo powolutku – jakby natura jeszcze nie była gotowa na pożegnanie lata.

Tu żółty listek, tam lekko czerwony klon, a obok jeszcze całkiem zielony dąb. Światło też już inne, miękkie i ciepłe, idealne do fotografii. Taka pora, że człowiek jedzie powoli, częściej się zatrzymuje i po prostu chłonie te zmiany, które dzieją się na jego oczach.

Może i zimno

Może i zimno, ale przynajmniej nie wieje zbyt mocno. W takich warunkach rowerowa przejażdżka może być naprawdę przyjemna, a przy okazji da się złapać całkiem fajne zdjęcie.

Pod jednym warunkiem – ubiór na cebulkę, bo inaczej nie da rady. Zwłaszcza gdy człowiek raz jedzie, a za chwilę zeskakuje z roweru, żeby zrobić kolejne ujęcie. No i wtedy każdy postój kończy się szybkim przypomnieniem, że jesień to już nie lato.

On tak lubi

No nic na to nie poradzę, że mój czerwony rower lubi się fotografować. Ma zupełnie odwrotnie niż jego właściciel i reszta rodziny. A mieć zdjęcie pod moimi akacjami to dla niego prawdziwy zaszczyt i splendor.

Będąc kilka dni temu na przejażdżce, zajrzałem tam z ciekawości, bo dawno mnie tam nie było. I zapewniam – nic się nie zmieniło. Nadal jest przepięknie, zwłaszcza w jesienny, późny wieczór, kiedy światło robi się miękkie, a wszystko nabiera ciepłego, złotego odcienia.

Zimnooo!

Brrr… zimnooo! Wrzesień był cieplutki, a tu nagle – kilka dni temu – zrobiło się chłodno. W pośpiechu trzeba było wyciągać zimowe ciuchy z zakamarków szafy, a letnie poupychać na najwyższej półce. Zdecydowanie ciepły okres trwa u nas stanowczo za krótko. Ledwo się zacznie, a już się kończy.

Do tego poranki witają człowieka mgłą i lodowatym powiewem. Rowerowa przejażdżka bez rękawiczek zamienia się w wyzwanie dla odważnych.

To się zmieni

Spacer po lesie? Trzeba korzystać, gdy tylko przestaje padać – tak jak dzisiaj. Spieszmy się spacerować, bo pogoda potrafi zmienić się w mgnieniu oka. Drzewa u nas jeszcze nie przybrały jesiennych barw, ale zapewne wkrótce się to zmieni. W powietrzu czuć już lekki chłód, a ścieżki coraz częściej szeleszczą pod stopami. Jesień powoli się skrada, tylko czeka na odpowiedni moment, żeby wybuchnąć kolorami.

Tak nie wypada

Jakoś ostatnio nie mogę się zebrać do fotografowania. Albo warunki nie sprzyjają, albo zwyczajnie nie mam ochoty, albo zawsze znajdzie się jeszcze coś innego. Ale nic na siłę — w końcu mam jeszcze spory zapas kadrów z września. Tak jak te poniżej, z poranka, który na długo pozostanie w mojej pamięci. Prawdziwy sztos, choć podobno swoich zdjęć chwalić nie wypada.

Nie przegapmy

Dwa stopnie na plusie? Tak właśnie było dziś wcześnie rano. Szyby w aucie trzeba było już skrobać, więc przy gruncie temperatura pewnie spadła poniżej zera. Jesień nadchodzi szybkimi krokami i warto uważać, żeby nie umknęła nam w natłoku codziennych obowiązków. Dobrze znaleźć też chwilę na spacer po jesiennym lesie i moment spokoju na kontemplację tej niby smutnej, a jednak kolorowej pory roku.