Ani się obejrzymy

Jeszcze chwilę temu było tam błoto, ale tyle dni bez deszczu spowodowało wyschnięcie wszelkiego błota na polnych drogach. Teraz można tam jeździć bez przeszkód.

A jazda po takich nieuczęszczanych drogach polnych to czysta przyjemność. Przyjemność obcowania z przyrodą i obserwowania, jak bardzo powolutku budzi się do życia po zimie.

Przed nami najpiękniejszy okres roku. Ani się obejrzymy, jak wszystko dookoła zrobi się zielone.

Co będzie po deszczu

Coś tam i rowerem pojeździłem w ostatnich dniach.

Dopóki polne drogi są suche. Pomalutku, z aparatem gotowym do użycia. Ze smartfonem gotowym do nakręcenia kolejnego ujęcia.

Co prawda niewiele się na razie dzieje, ale już widzę pierwsze zielone listki. Chyba dość wcześnie, choć pogoda już od jakiegoś czasu jest ciepła.

Myślę, że po zapowiadanych opadach deszczu przyroda wystrzeli. Jakby to był już co najmniej kwiecień.

Świadek

A o poranku też lubisz chodzić?

Tak, i to jeszcze bardziej niż wieczorem.

O tak wczesnej porze jest jeszcze ciszej i jeszcze spokojniej. A kiedy zaczynasz spacer jeszcze przed wschodem słońca, to jesteś świadkiem budzenia się dnia.

Widzisz, jak robi się coraz jaśniej, jak chmury malują się kolorami (jeśli są). A jak nie ma, to patrzysz, jak słońce wznosi się coraz wyżej, a cienie stają się coraz krótsze. Jak światło z ciepłego robi się coraz bardziej chłodne.

Sarna życia i dom w którym nikt nie mniszka

Czy to najlepsze zdjęcie sarny, jakie udało mi się zrobić? Nie wiem, ale bardzo mi się podoba. Powstało w sumie przypadkiem, bo na aparacie miałem ustawiony zbyt długi czas. Gdy sarna puściła się pędem, musiałem za nią podążać obiektywem, czyli zrobić tzw. panoramowanie. Ku mojemu zdziwieniu udało się i powstało całkiem fajne, dynamiczne ujęcie.

Dodam, że na drugim zdjęciu jest ta sama sarna chwilę wcześniej, zanim postanowiła się jednak ewakuować. Na kolejnym widać klimat miejsca, gdzie ją spotkałem, a ostatnie zdjęcie to opuszczony dom w tej samej okolicy. Odkryłem go rok temu i wróciłem tam o poranku, żeby złapać to piękne światło.

Wiatrak i nie tylko

Weekend spędziłem na dwóch niespełna pięćdziesięciokilometrowych przejażdżkach rowerowych, a jedna z nich, sobotnia, to między innymi wizyta przy wiatraku w Różance. Lubię tam zajechać, zwłaszcza rano, bo to miejsce ma swój niepowtarzalny klimat.

Niby nic takiego – ot stary wiatrak, choć sumiennie odrestaurowany. Ale poza tym widoki stamtąd są naprawdę zacne na pobliskie wzgórza Różanki i Grodziska.

Kadr i światło

Zanim na drzewach pokażą się pierwsze zielone listki, próbuję uchwycić w najlepszy możliwy sposób tę pozornie mało ciekawą porę roku, jaką jest przedwiośnie. Nie ma zieleni, nic nie kwitnie, więc pozostaje bawić się kadrem i światłem.

Spontaniczny spacer z teleobiektywem zaowocował kilkoma kadrami z wieczornym światłem. A to potrafi zmienić okolicę na te kilka chwil w bajkową krainę…

Chmury

Ciężko w to uwierzyć, ale owszem, był jeden dzień z chmurami. I to akurat wtedy, gdy zaplanowałem rower. Wtorek był i pochmurny, i dość chłodny. Wiatr nie rozpieszczał i jak na złość zawsze wiał w stronę przeciwną niż jechałem.

Ale skoro już zwolniłem się z pracy, to trzeba było jechać. Mimo niesprzyjających okoliczności jeszcze nigdy nie wróciłem z roweru niezadowolony, więc tak też było i tym razem. 

Zdziwiony

Nie ukrywam, że trochę się zdziwiłem. Pogoda ostatnio tak nas rozpieszcza, że widok chmur o poranku wydawał mi się jakąś pomyłką. A jednak chmury były i choć wysokie, to całkiem gęste.

Skoro jednak już wstałem o świcie, nie odpuściłem i poszedłem spacerem upatrzoną drogą. Słońce znalazło sobie kilka szpar w chmurach i niebo nieco się zakolorowało. Nie było szałowo w intensywnych barwach, ale przecież nie jest powiedziane, że można fotografować tylko spektakularne wschody słońca.

Natura jest jaka jest i bywa też zwyczajna, bez fajerwerków. I może właśnie w tej zwyczajności kryje się jej największy urok.

Ładne w nieładnym

Jak pisałem, przeprosiłem się z lustrzanką i zabrałem ją ostatnio kilka razy w plener. Postanowiłem skorzystać z niskiego, porannego światła słonecznego i poszukać piękna w tej raczej mało urodziwej porze roku, jaką jest przedwiośnie.

Wiadomo, w dobrym świetle nawet ponure pola i krzaki nabierają wyrazu. Kilka kilometrów po polnych, miejscami jeszcze błotnistych drogach zaowocowało między innymi poniższymi kadrami.