Wąż do odciągu

Minęło 49 dni, kiedy ostatni raz miałem taki warun. Dokładnie w Sylwestra, a teraz w ubiegłą niedzielę wieczorem. Jak dobrze, że pojechałem na żwirownię. W tym miejscu, z tym niepozornym wężem do odciągu piasku położonym na pływających bojach, zachód słońca prezentował się wyjątkowo pięknie.

Wyglądał pięknie i trwał bardzo długo, a kolory ciągle się zmieniały. Te najpiekniejsze oczywiście już po zachodzie słońca.

Tatry ze Szkodnej | 17.02.2024

Doczekałem się w końcu słońca w weekend. W dni, kiedy nie idę do pracy i od rana mogę robić co chcę. Zatem zaraz rano wyciągnąłem rower i pojechałem na małą rundkę. Tego słońca było raptem na 10 kilometrów drogi, no ale dobre i to.

Zwłaszcza, że udało się zaobserwować odległe o ponad 130 kilometrów Tatry! Ledwo majaczyły nad horzyontem. Kiedy u mnie było już zachmurzone, w Zakopanym musiało świcić jeszcze słońce, bo szczyty oświetlone były miękkim porannym światłem.

Tatry ze Szkodnej, ponad 130 km w linii prostej

Udany kadr

Jak się aktywnie spędza czas, to w moim wieku trzeba się liczyć z kontuzjami. Z taką właśnie się borykam od jakiegoś czasu, ale w sobotę nie wytrzymałem i wskoczyłem na rower, żeby choć chwilę pojeździć. W najcieplejszym momencie dnia było 13°C na plusie i większość dnia świeciło słońce, więc musiałem to wykorzystać.

Wybrałem się późnym popołudniem, aby złapać może jakiś zachód słońca, bo dawno nie fotografowałem. Może szału na niebie nie było, ale w ulubionych miejscówkach zazwyczaj można liczyć na udany kadr.