Miejsce z widokiem

Wschód jest już po piątej. Nie jest tak źle w porównaniu do czerwca i lipca. Jak się pójdzie spać koło dziewiątej, to do wpół do czwartej można się wyspać. Bo o czwartej to już trzeba być w drodze. Żeby mieć tę godzinkę na dotarcie w jakieś godne uwagi miejsce. Najlepiej położone na wzniesieniu. By mieć dobry widok na poranne niebo.

Wiatrak w Różance

Jedno z miejsc, gdzie lubię zajechać, gdy tylko jestem w okolicy. Co prawda trzeba się specjalnie wspiąć na niemałą górkę, ale tam są same górki, więc kolejna nie robi różnicy. W miniony weekend znalazłem się tam niedługo po wschodzie słońca i o dziwo nie byłem tam pierwszy!

Widoki były naprawdę fascynujące. Mgły w oddali robiły spore wrażenie, więc postanowiłem wspiąć się jeszcze dla kilku fotek na wieżę stojącą opodal.

Zanim wyszło

Trochę się zmartwiłem zmierzając na wschód słońca, że na niebie nie ma żadnych chmurek. Tylko czyste niebo. Po drodze miejscami nad łąkami unosiły się delikatne mgły. Ale kiedy zobaczyłem tę magię nad jeziorami, wiedziałem, że zdjęcia będą udane.

Kolory wprost oszałamiały. Sam nie umaiłbym ich w żaden sposób nazwać. Odcienie zmieniały się dynamicznie i to wszystko jeszcze zanim słońce wyszło spod horyzontu.

W miarę ostre

Dochodziła szósta rano. Dzień dawno się zaczął, nad wschodnim horyzontem wciąż wisiała chmura, a nad okolicą rozciągały się mgły. Po prawie dwóch godzinach jazdy dotarłem pod stary wiatrak w Różance na Pogórzu Strzyżowskim.

Nie mogłem w to uwierzyć, ale kilkadziesiąt metrów obok stał dorodny jeleń! W te pędy sięgnąłem do sakwy po aparat, a jeleń już w tym czasie mnie zauważył i rzucił się galopem do ucieczki. Rzutem na taśmę udało się zrobić te kilka zdjęć i cud, że wyszły one w miarę ostre.

Nie przeszkadzają mi

Lubię pojechać na fermę wiatrową. Jest ona oddalona ode mnie klikadziesiąt kilometrów, ale od czasu do czasu wybiorę się tam rowerem. Położona z dala od zabudowań na ogromnym terenie pól uprawnych.

Dla jednych to kupa żelastwa, dla innych ekologiczne żródło prądu. Dla mnie to świetna miejscówka do zdjęć i miejsce do wyciszenia i odpoczynku. I w niczym nie przeszkadzają mi te potężne maszyny.

Dzięki sarno!

Ten widok spowodował, że zatrzymałem samochód dosłownie w miejscu. Wyłaniający się spod wiszących gałęzi kościół w otoczeniu urokliwych porannych mgiełek.

Podjechałem potem na drugą stronę, gdzie widać go ze wzniesienia, i wycelowałem po raz kolejny teleobiektywem. I co? Nie wiem co te sarny, ale jedna z nich cudownie dopełniła mój kadr. Dzięki!