Nie wiem, czy to ten sam trzmiel co wczoraj, ale wygląda całkiem podobnie. Tym razem jednak w znamienitym towarzystwie.

Nie wiem, czy to ten sam trzmiel co wczoraj, ale wygląda całkiem podobnie. Tym razem jednak w znamienitym towarzystwie.

Nieraz łowy trwają długo, innym razem udaje się za pierwszym razem. Tym razem to był ten raz, że udało się za pierwszym. Trzmiel ma to do siebie, że nie przysiada na kwiatku zbyt długo. Tym razem sfotografowałem go zanim usiadł.

W starej beczce, w której kiedyś trzymaliśmy wodę do podlewania, a zrobiła się w niej duża dziura, zasadziliśmy (choć to słowo na wyrost) między innymi krzaczek żurawiny. Z niecierpliwością czekam, aż dojrzeje, ale to chyba jeszcze z miesiąc.



Dawno nie było tu żadnego motyla, a w tym sezonie mam kilka w zanadrzu.

Na krzaczku jakiegoś iglaka dostrzegłem malutką tajemniczą kulkę…

Na przekwitniętych kwiatach parzydła można spotkać najprzeróżniejsze okazy owadów. Tym razem trafiła mi się najprawdopodobniej tarczówka rudonoga.


Do ssawki to nie podobne, może po prostu wyrósł jej róg…

Coś mu się albo przykleiło do nosa, albo coś wisiało na nitce pajęczyny. Próbowałem obczaić na powiększeniu, ale nie mam pojęcia co to jest, więc pozostaje jedno wytłumaczenie – ten pająk to klown 😉

Coś mi się niedługo wykluje, a raczej już wykluło, a ja przegapiłem, bo sytuacja miała miejsce ze dwa tygodnie temu. Na liściu wikliny.

Na jednym z kwiatów w ogrodzie spotkałem taką malutką błonkówkę.
