Wrzosy zaczęły kwitnąć już w ostatnich dniach lipca, ale wiadomo, najładniejsze są we wrześniu. Zdjęcia zrobiłem kilka dni temu, kiedy jeszcze pogoda była letnia.




Wrzosy zaczęły kwitnąć już w ostatnich dniach lipca, ale wiadomo, najładniejsze są we wrześniu. Zdjęcia zrobiłem kilka dni temu, kiedy jeszcze pogoda była letnia.




Wśród wyschniętej trawy zauważyłem wkomponowanego karłątka. Również on wydawał się być zmęczony tymi upałami.

To jest czas tygrzyków, gdzie się nie oglądnę na ostatnio odwiedzanym chwastowisku, tam tygrzyk.


Ta pszczoła musiała już wiele przeżyć w swoim życiu. Jednak ciągle niezmordowanie próbowała coś zebrać na ogrodowej jeżówce. Wcześniej musiała odwiedzić hibiskusa, gdzie poprzyklejało się do niej mnóstwo małych kulek.

Na tę parkę i kilka innych natknąłem się początkiem sierpnia. Był późny wieczór i zdawało się, że zasnęły podczas tej, widocznie nudnej dla nich, czynności.

Tam gdzieś właśnie w tej dolince mieszka znamienita większość owadów z moich zdjęć 😉

Jeszcze kilka niby żniwnych kadrów.



W świetle zachodzącego słońca wypatrzyłem małego motylka, albo ćmę. Zwijał i rozwijał swoją trąbkę, ale wyglądało, jakby robił to przez sen…

Uwielbiam tę ich klasyczną pozycję z tą niby zaciekawioną miną. Co roku widuję je w takiej sytuacji, a dopiero niedawno udało mi się to uwiecznić.

Podczas którejś z wypraw rowerowych, po wyjechaniu na wysokie wzniesienie moim oczom ukazał się taki widok. Dosyć często ostatnio widuję takie promienie, może to jakiś znak… 😉
