Trzy litry wody

Drugi dzień z rzędu pobudka o drugiej w nocy nie należała do moich ulubionych atrakcji. Ale jeśli chciałem zrobić kolejną setkę rowerem i jednocześnie uniknąć upałów, to wyjazd przed świtem był jedynym rozsądnym rozwiązaniem.

Tym razem celem była farma wiatraków. Kilometrów starczyło akurat na mój ulubiony rowerowy dystans. Na miejscu tylko kilka szybkich zdjęć i od razu w drogę powrotną. 

O ile w nocy było te 15 stopni, to już po szóstej miejscami temperatura dochodziła do trzydziestki. O tym jak było gorąco świadczy to, że w trasie zniknęły trzy litry wody i wystarczyły dosłownie na styk.

Opublikowane przez Witold Ochał

Projekty? Sesje? Plenery? Nie, ja tylko fotografuję.

Dodaj komentarz