To był bodajże drugi albo trzeci dłuższy plener w tym roku. Taki prawdziwy plener, co to jedzie się gdzieś specjalnie samochodem tylko po to, żeby pofotografować. Głównym celem jest fotografowanie, a nie spacerowanie, maszerowanie czy jazda na rowerze.
I co? Tęskno mi za takimi plenerami, nie będę ukrywał. Ale silniejsza ode mnie jest chęć skupienia się przede wszystkim na rowerze i bieganiu, a zdjęcia zeszły na drugi plan i są raczej tym, co robię przy okazji.
Wracając jednak do poniższego wieczoru. Warun naprawdę dopisał, więc spędziłem miłą godzinkę, skupiając się tylko i wyłącznie na tym, co dzieje się wokół mnie. Na krajobrazie, świetle i przede wszystkim na niebie.




