Z trudem go dostrzegłem na tej łodydze. Był malutki, jak na ten gatunek przystało i siedział pod słońce.

Z trudem go dostrzegłem na tej łodydze. Był malutki, jak na ten gatunek przystało i siedział pod słońce.

W poprzednim sezonie wojsiłki spotykałem o wiele rzadziej niż wcześniej. Ta próbowała schować się w gęstej trawie i albo drzemała, albo nawet mnie nie zauważyła pogrążona we własnych myślach.

W ubiegłą sobotę podczas krótkiego spaceru po najbliższej okolicy udało mi się znaleźć jeden jedyny podbiał (jak sądzę). Postanowiłem odnaleźć uszaka, którego jakiś czas temu pokazywałem. Nieco zmarniał przez ten czas, ale znalazł za to swojego lokatora. A kiedy fotografowałem mech, zauważyłem że leży w nim czyjaś czaszka…


Wczoraj miałem wolny dzień i jednocześnie dopisała pogoda. Co za zbieg okoliczności 😉 Dzięki temu mogłem cały dzień słuchać rechotu żab w ogrodowym stawie. Z jedną nawet bliżej się zaznajomiłem. [film]


W zielonym gąszczu zielony konik.

W weekend tylko sobota zostawała na fotografowanie, bo w niedzielę jak wiadomo było załamanie. Miałem rankiem tylko chwilkę czasu, aby wybrać się w plener. Jak na złość nic ciekawego nie rzucało mi się w oczy. Więc nie zważając na mokrą ziemię tuż obok strumyka rzuciłem się na w/w, aby zrobić tę jedną z niewielu fotek.

– No co, może jeszcze kiedyś mi urosną kropki i będę biedronką…

Niedługo nowy sezon, a ja nie pokazałem jeszcze wszystkiego z poprzedniego, o przedostatnim i wcześniejszych nie wspominając. Ale w sumie to dobrze, kiedy odejdę na fotograficzną emeryturę, będę mógł jeszcze przez jakiś czas pokazywać archiwa.
Dziś ciekawie ubarwiony pajączek z ubiegłorocznego przełomu wiosny i lata.


Kwadratnik zawsze znajdzie sobie miejsce odpowiednie do tego, aby się wygodnie rozciągnąć.

Jedni mają złote zęby, inni złote kolczyki, są też pewnie tacy, co zakładają złote soczewki kontaktowe. Tego tu sama natura wyposażyła w złote oczy, choć czasami wydają się być zielone.
