Na cyniach z ogródka i w najbliższej okolicy czuły się wyśmienicie. Pod koniec lata i na początku jesieni spotykałem je tam regularnie. Odorki zieleniaki (Palomena prasina).





Na cyniach z ogródka i w najbliższej okolicy czuły się wyśmienicie. Pod koniec lata i na początku jesieni spotykałem je tam regularnie. Odorki zieleniaki (Palomena prasina).





Pod koniec września podczas kilku ciepłych dni na cyniach rosnących w ogrodzie spotkałem malutkiego kwietnika (Misumena vatia).


Końcówka września to był czas, kiedy po raz ostatni w tym sezonie udało mi się sfotografować kilka owadów. Między innymi spotkałem kulibodę (Sphaerophoria scripta) wygrzewającą się na jakimś podupadłym płatku kwiatka.

Na króciutką chwilkę wyjrzało słońce, więc wyciągnąłem heliosa i zrobiłem krótką przebieżkę po ogrodzie.





Jesień to zdecydowanie czas pająków. Spacerując po łące staram się zawsze omijać ich pajęczyny, ale nie zawsze się to udaje. Tego spotkałem w końcówce lata nad stawem i o mało nie wpadłem do wody omijając jego pajęczą konstrukcję 😉


Początek września, a on dopiero przyszedł na świat. Miejmy nadzieję, że do zimy zdąży dorosnąć.


Wpatrywałem się w te kwiatki dłuższy czas w poszukiwaniu jakiegokolwiek owada do sfotografowania. Sam nie wiem, jak mogłem nie zauważyć tak dużego stworzenia. Był tuż przed moimi oczyma, a zauważyłem go dopiero po dłuższej chwili.



Ostatni raz sfotografowałem owada dokładnie trzy tygodnie temu. Jak sobie to uświadomiłem, to zaraz pobiegłem na moją dziką łączkę zobaczyć czy jeszcze się jakieś ostały, czy już wszystkie zapadły w sen zimowy. Jeśli by tak było wcale bym się na nich nie obraził, bo pogoda ostatnio nas nie rozpieszczała. Po łące hasało kilkanaście koników polnych. Jeden mi się nawinął przed obiektyw.


Poza pająkami na sierpniowej łące można spotkać wiele koników polnych. Temu tu coś się chyba pokiełbasiło, bo zamiast skakać jak inne, bujał się do góry nogami na jednej z traw.

W sierpniu na łące królują oczywiście pająki. Ten tu siedział sobie na samotnie, a w pobliżu nie było żadnej pajęczyny. Być może wybrał się na spacer nieco dalej od swojego domu, albo po prostu pokonał go mocniejszy podmuch wiatru.
