W tym roku później niż zazwyczaj, ale zakwitły w końcu. Fiołki, czy też bratki.



W tym roku później niż zazwyczaj, ale zakwitły w końcu. Fiołki, czy też bratki.



Ledwo irysy zakwitły, a już pojawił się na nich jednorek kosaćcowy, aby swoim długim ryjkiem wiercić w nich dziury i składać tam jajka. A może tam tylko nasikał…

W pochmurny dzień wyszedłem z aparatem do ogrodu bez większych nadziei na jakiekolwiek kadry. A tu na liliowcu zauważyłem, dużą ważkę, która najprawdopodobniej suszyła skrzydełka po deszczu.



Z okazji Dnia Dziecka, wszystkim przedszkolakom życzę spełnienia dziecięcych marzeń 😉
W sobotę przechadzając się po ogrodzie spostrzegłem dziwny ruch na tui. To stadko pajęczych przedszkolaków szalało na sieci. Pierwsza myśl – bawią się w berka… nie, nie, po prostu chaotycznie biegały we wszystkie strony.
Dzisiaj spotkałem kolejne przedszkole, dodaje zatem jeszcze jedno zdjęcie, niestety mikroskopijna głębia ostrości, bo miejsce było mocno zacienione.


Leżałem sobie na trawie i fotografowałem fiołka, który jakimś cudem tam wyrósł, mimo regularnego koszenia. Coś mi załopotało za uchem i nieopodal przysiadł sobie motylek. Szybki obrót w prawo, podczołganie się kawałek i już był w moim obiektywie.


Już przygotowałem ten wpis, kiedy przypomniało mi się, że gdzieś teraz przypada dzień niezapominajki. Wrzuciłem zapytanie w googla i okazało się, że to dokładnie dziś. Zatem drogie niezapominajki, dużo słońca, w sam raz deszczu i żadnych mszyc!


Porzucam na jeden dzień owady, aby wrzucić kilka zdjęć z zaprzyjaźnionego ogródka.




Dobry wynik, na kilkadziesiąt (około pięćdziesięciu) zrobionych zdjęć, jedno wyszło w miarę ostre. Ale jak się ma do czynienia z modelem mającym ADHD, to tak bywa.

Hiacynty to już pełną parą.

Może trochę i przesadziłem z obróbką, ale co tam, raz na jakiś czas… 🙂
