Do przodu dwie pary, czyli cztery sztuki, w jeden bok jeszcze dwa i w drugi kolejne dwa. Taki pająk to ma dobrze, nawet jeśli straci któreś oko to i tak mu jeszcze dużo ich zostaje…


Do przodu dwie pary, czyli cztery sztuki, w jeden bok jeszcze dwa i w drugi kolejne dwa. Taki pająk to ma dobrze, nawet jeśli straci któreś oko to i tak mu jeszcze dużo ich zostaje…


Kobyliczka gościła u mnie już co najmniej raz. Tę fotografowałem w czerwcu. Owady te nie są bardzo płochliwe i nie sprawiają niepotrzebnych trudności przy fotografowaniu.

Kilka dni temu zgubiła swoje szkło kontaktowe. Teraz trawka po trawce przeszukuje teren…

Już kilka razy widywałem gromady malutkich pajączków. Te miały pod nosem smaczny kąsek i byłem zdziwiony, że od razu go nie spałaszowały. Przecież takie młode stworzenia z pewnością muszą dużo jeść…


Z niedowierzaniem w oczach śledził tłuściutkiego bzyga siedzącego tuż obok. Jednak tak go ten widok i myśl o pysznym jedzonku zauroczyły, że nim się ocknął z zamyślenia, bzyg odleciał.

Jednym z jej marzeń było zostać stolarzem. Teraz przesiaduje godzinami na różnych drewnianych konstrukcjach i rozpamiętuje, jakby to było….

Zmierzyła mnie groźnym wzrokiem… a może po prostu się zamyśliła, zastygnięta w bezruchu.

Uciekał przede mną, tylko obrał zły azymut i liść niespodziewanie się skończył…

Kiedyś początkiem maja w pobliskim lesie trafiłem na wioskę Indian z pióropuszami. Udało mi się sfotografować tylko szamana.

Pod koniec maja na zacienionej polance w lesie trafiłem na te dziwne pasożyty na trawie. To najprawdopodobniej jakiś grzyb…

Nieopodal na gałązce dzikiej róży zauważyłem innego pasożyta, tym razem w jaskrawym kolorze.
